Monthly Archives: Listopad 2012

Końcowe odliczanie !!! Czyli Bangkok…bye…bye…

Nasze  marzenia  się  spełniają  i  znowu  możemy rozkoszować  się  makaronem pad thai na  ulicy Khao San , wszystkie  kosztowane  po  drodze  nie  były tak  dobre. Ponowne  spotkanie  z  Bangkokiem  jest  prostsze, mamy już  swoje  ulubione  stoiska, swój    nieco na  uboczu  położony  bar, próbujemy  tam  wziąć  pokoje, ale  standard  nie spełnia  oczekiwań  nawet  naszych  bagaży.Spokojnie  coś  się  znajdzie ,na razie  zimne  piwo pozwala  złapać  nieco  oddechu.Kwaterujemy się  w  Willi Cha Cha…..i na  zakupy,stragany  wabią  jedzeniem,owocami  i  tysiącem  niepotrzebnych  tzw .pamiątek   z  podróży,ulegamy  wydając  ostatnie  zaskórniaki. Czytaj dalej

Categories: Azja 2012, Dziennik z wyprawy | 2 Komentarze

Z Bangkoku do Bangkoku…. czyli tam i z powrotem

Wszystko co  dobre musi  się  niestety kiedyś skończyć , a  więc również  nasz pobyt   w  Kambodży   ,ale  czeka  nas  jeszcze  jedna  atrakcja, nasz niestrudzony  organizator(Marian Travel poleca się) ma  dla nas  niespodziankę. Pobudka  wcześnie  rano i  ruszamy  w  kierunku  jeziora  Tonle  Sap ,by  zobaczyć,  tzw . wodne  wioski. Najpierw  dobrą  godzinę mkniemy naszymi  poczciwymi  tuk tukami ,później  zabiera  nas w  rejs  po  żółtych  wodach  kanału  łódka – oj nie za wielka –Jacek  zmieniając pozycje  prawie  doprowadza do  katastrofy  morskiej,  po  półgodzinie jesteśmy  na miejscu, i  kolejna  frajda  podpływają  po nas łódeczki i  miejscowe  kobiety  zabierają nas w podróż po wsi i  lesie. Czytaj dalej

Categories: Azja 2012, Dziennik z wyprawy | 4 Komentarze

Kambodżańskie Czary Mary

Sobota rano…pobudka,tuk tuki punktualnie stoją pod hotelem,aby zawieżć nas na przystań skąd mamy wyruszyć do Siem Reap. Jedziemy głodni nowej przygody,w koncu rejs statkiem po rzece Tonle Sap to nie byle co… chusty mające chronić nasze spieczone ramiona, w pogotowiu… tabletki przeciwko mdłościom, w torebce…dojeżdżamy…a tu rozczarowanie, bilety zabukowali nam na następny dzień,ale właściciel hotelu czując się winnym pomyłki śpiesznie rezerwuje nam bilety na autobus!!! Jedziemy więc na przystanek,jakie jest nasze zdziwienie kiedy okazuje się,że będziemy jechać 7 godzin z lokalsami,bez wentylacji o klimatyzacji nawet nie wspomnimy. Czytaj dalej

Categories: Azja 2012, Dziennik z wyprawy | 8 Komentarzy

W Królestwie Kambodży

Sajgon przywitał nas pozytywnie, odprawa na lotnisku poszła bardzo sprawnie o dziwo nikt nas nie nagabywał. Po półgodzinie siedzieliśmy już w pokoju hotelowym przy odkażaczu * . Odkażanie pół godziny i już leżymy w łóżkach bo o ósmej rano startujemy do Phnom Penh . No i jest Kambodża kolejny etap naszej podróży, od razu rzuca się w oczy że są to zupełnie inne klimaty niż Wietnam, docieramy spokojnie do Phnom Penh oczywiście tradycyjnie łapiemy dwa TukTuki (tutaj wyglądają inaczej jak kareta ciągnięta Komarkiem)  i lądujemy w przytulnym hoteliku o rzut beretem od Pałacu Królewskiego. Mieliśmy spotkać  się  królem ,na wiadomość  że przybywamy……  król zmarł , poddani bardzo kochali króla, stypa będzie trwała trzy miesiące. Czytaj dalej

Categories: Azja 2012, Dziennik z wyprawy | 15 Komentarzy

Wietnam !!! czyli … Hanoi – Hue – Hoi an – Sajgon

Jesteśmy ponownie  w Hanoi ,zostawiamy  bagaże w hotelu  i   biegniemy  na miasto coś przekąsić ,krążąc  po uliczkach starego  miasta ,zaglądamy   ludziom  w talerze próbując  znaleźć   coś ciekawego, widać po nas  głód ,bo  jeden  z  klientów baru  zaprasza  Marka  do  stołu (,nie  wie co  robi-już  po  chwili ,Marek poznaje  jego  brata  i  żonę, wyjada im co nie co z garnka………….. i gdybyśmy  mieli  tylko  trochę  czasu  to  w super okazyjnej cenie  mielibyśmy  masaż ,bo  ten młody  człowiek okazuje  się  właścicielem salonu  masażu i fantastycznym  znawcą piłki  nożnej ,zna naszych  Ba Landzkich (Ba Landa tak  brzmi nazwa naszej ojczyzny po Wietnam) kopaczy z Borusii. Zostajemy i warto było ,teraz  na  pociąg . Czytaj dalej

Categories: Azja 2012, Dziennik z wyprawy | 8 Komentarzy

Goodbye Laos , Gooooood Mooooorning Vietnam !!!

I znowu się udało, wylądowaliśmy,  radości nie było końca , lecz szybko nam przeszło znowu próbują nas przekręcić (uwaga na taksówkarzy) i cholera znowu im się udało (ale trochę utargowaliśmy w końcu jesteśmy Polakami). Szybko śpimy i pod opieką lokalnego  przewodnika pana Hai udaje się nam przejść na drugą stronę ulicy , kto był to wie o czym piszemy. W wielkim upale przeciskamy się przez gęste powietrze i gęsto jeżdżące  skutery, ryksze i tysiące ,tysiące hanoiczyków .W czteromilionowym mieście  jeździ 2,5 mln skuterów. Pan Hai objaśnia nam różne aspekty życia Wietnamczyków i pokazuje nam najciekawsze miejsca stolicy. Czytaj dalej

Categories: Azja 2012, Dziennik z wyprawy | 14 Komentarzy

Wat ,Wat i… kolejny Wat słowem dwa dni w Luang Prabango

Marek czytając ostatni wpis prosił o korektę, że Luang Prabang  to nie małe miasteczko tylko stutysięczne miasto , chyba już z nim nie wytrzymamy (musimy go znosić bo trzyma kasę). Ruszyliśmy  rano  zgodnie  z planem, czyli  o 6 .00 wynajętym  busem, kierowca  pędził  jak szalony po czymś drogo podobnym, dużo  dziur… czasami rzadko bo rzadko  trafiał  się  asfalt, za  to  widoki  wynagradzały  wszelkie  niewygody, cudowne  krajobrazy tropikalnych  gór, wzdłuż drogi wsie Hmongów , prymitywne  domostwa i pełno ,pełno  uśmiechniętych  dzieciaków- prąd  bywa  w tych stronach luksusem, po 6 godzinach  jesteśmy   w LUANG  PRABANG .Hotelik  ,który zaproponował nasz kierowca zdaje  się  nam  za odległy  od  centrum, robimy  godzinną  rundę  po mieście  i stwierdzamy  ,ze  może  jednak  nie jest  tak daleko(a te  50 $  zaoszczędzonych na każdym pokoju-wydamy  na  lepszy cel-masażyk, kola itp.) Czytaj dalej

Categories: Azja 2012, Dziennik z wyprawy | 11 Komentarzy

Motobajki ! Kajaki ! Dętki

Podróż autobusem przepełnionym turystami nie należała do przyjemnych. Kierowca pędził jak szalony po dziurawej drodze…w końcu jednak szczęśliwie dojechaliśmy. Vangvieng miejscowość turystyczna pełna restauracji, sklepików i motorynek oraz dzieci na rowerach. Ulokowaliśmy sie w przyjemnym hoteliku i po krótkim odpoczynku wynajęliśmy motobajki. Posługując sie planem nakreślonym przez tubylca wyruszamy w stronę wodospadu…niestety, nie znaleźliśmy go pomimo tego ze dzielnie przedzieraliśmy sie przez błota i stada krów, ale było fajnie. Dla poprawienia kondycji ciała, prawie codziennie korzystamy z azjatyckich masaży (rewelacyjny relaks). Czytaj dalej

Categories: Azja 2012, Dziennik z wyprawy | 11 Komentarzy

Dalej w drogę…

Jak można zaobserwować na mapie przemieszczamy  się dosyć intensywnie. Po nocy spędzonej w pociągu , gdzie rano serwowano nam śniadanie do łóżka ruszamy dalej  wykorzystując różne środki transportu ,trochę TukTukiem, trochę na własnych nogach, jeszcze kawałeczek minibusem, przekazywani  z rąk  do  rąk , prowadzeni przez tajną laotańską przewodniczkę  ,dając zarobić wszystkim po drodze , robimy wszystko by w końcu postawić nasze stopy w Laosie.  Stolica Vientiane powitała nas transparentami jako delegatów 13 go sympozjum gospodarczego Azja-Europa. Czego  to człowiek się dowiaduje o sobie, że jest politycznym VIP-em.  Trochę  gorąco  w  tej  sennej  stolicy  małego azjatyckiego państewka. Czytaj dalej

Categories: Azja 2012, Dziennik z wyprawy | 12 Komentarzy

Wieczorkiem w Bangkoku…

Wieczorkiem, pierwszego dnia naszej cudownej wyprawy, po kolacji zaszyliśmy się w pokoju Basi i Waldusia w celu sympatycznego rozluźnienia atmosfery… i tak drink po drinku robiło się  coraz bardziej miło, chłopcy zaczęli grać w karty… a my dziewczyny uderzyłyśmy na najbardziej rozrywkową jak się póżniej okazało ulicę w mieście. Khaosan  knajpka przy knajpce, sklep przy sklepiku i wszechobecne stoiska ze smacznym jedzonkiem. Nieopodal naszego hotelu znajdują się dwa lokale z których uderzała muzyka, ruszyłyśmy więc w tany co trochę zmieniając towarzystwo do zabawy… nagle pojawili się nasi panowie  Marek i Jacek bo Walduś, odpadł… po intensywnej grze w karty, dlatego też nie pamięta jak zakończył się sobotni wieczór…

W niedzielny poranek wszyscy spotkaliśmy się  na śniadanku w naszej hotelowej kafejce. Potem krótkie zakupy i dalej tuk tukiem (tuk tuk -miejscowy środek transportu, skrzyżowanie skutera z rikszą) pojechaliśmy zwiedzać Bangkok. Czytaj dalej

Categories: Azja 2012, Dziennik z wyprawy | 18 Komentarzy

Blog na WordPress.com.