Czekoladowe Wzgórza

Czekoladowe Wzgórza

Czekoladowe Wzgórza

Po dniu pełnym błogiego lenistwa, pora ruszyć na zwiedzanie wyspy Bohol, po krótkich negocjacjach, nabywamy za jedyne 400 peso, jednodniowe prawa do motorbayków. Przyjemnie owiewani wiatrem,pędzimy przez rozpalone ulice wysepki Panglao, by po 20 minutach przez most dotrzeć na Bohol . Czytaj dalej

Categories: Dziennik z wyprawy, Filipiny 2016 | 1 komentarz

Oko w oko z rekinem

Rekiny jadły nam z ręki

Rekiny jadły nam z ręki

Cebu to pierwsza wyspa filipińska skolonizowana przez Hiszpanów. Wynajętym busem docieramy do miejscowości Oslob ,której największą atrakcją jest możliwość pływania z rekinami wielorybimi,sprawnie kwaterujemy się i ruszamy na „miasto” poznać atrakcje filipińskiej kuchni. Czytaj dalej

Categories: Dziennik z wyprawy, Filipiny 2016 | 2 Komentarze

Filipiny kraina 7107 wysp… a może jedna więcej

Air Asia

Air Asia

Tęskniąc za gorącym słońcem, białymi plażami, zielonymi pióropuszami palm i szafirowym morzem pakujemy plecaki i  ruszamy w drogę….by dotrzeć do gorącej Manili. Odchudzamy nasze plecaki maksymalnie aby wesprzeć polsko-filipinski bizness naszego kolegi.

Zawiązujemy tajne stowarzyszenie KAPA LAMPA KIELBASA I SER , upychając do  ostatniego  kiIograma  w  nasze bagaże , SZYNECZKI, SERY GRYFICKIE, MŁYNEK  DO  KAWY,,Kapy, kawy, smyczki, wizytówki itd. , itp.. na pewno  pamiętacie  Lokomotywę-tych wagonów  jest  ze  czterdzieści. Czytaj dalej

Categories: Dziennik z wyprawy, Filipiny 2016 | 6 Komentarzy

Boca Chica

Boca Chica - Millionaire Beach

Boca Chica – Millionaire Beach

Gdy  przeglądam przewodniki  i  przygotowuje  podróż , czasem trafiam na  jakąś nazwę , życie  to  wspaniała  przygoda , czas  wypełnia  miejsca wspomnieniami , barwami , zapachami , smakami. Tak  właśnie  jest  z  Boca Chica , gdy  pierwszy  raz przeczytałem  nazwę  małego  nadmorskiego  miasteczka , czy  mogłem przypuszczać  , że aż  trzykrotnie  będę   gościł  tam w  czasie  przecież  naszej  niedługiej  podróży  po Dominikanie. Ponieważ nasz  samolot  spóźnił  się  ,docieramy  na  stołeczne  lotnisko już  prawie  w  noc y, oczywiście  biura  Iberii  SA  zamknięte  i  nie  udaje  się  nam  odebrać Basinego  plecaka Czytaj dalej

Categories: Dziennik z wyprawy, Kuba 2015 | Dodaj komentarz

Havana na bis

Havana - czar czterech kółek

Havana – czar czterech kółek

Czas  naszej  podróży  po  Kubie  dobiega  końca, żegnamy  naszych  gospodarzy i  ponownie  korzystamy  z  autobusów Viazul , by  dotrzeć  do  Havany. Autobus  psuje  się  na  „ostatniej prostej”. ale  jakoś  docieramy  do  stołecznego  dworca. Po  krótkich negocjacjach,siedzimy  w  dwóch  bardzo  leciwych samochodach  i  ponownie  zmierzamy w  stronę  starych  dzielnic Havany.  Czytaj dalej

Categories: Dziennik z wyprawy, Kuba 2015 | Dodaj komentarz

Vińiales ,czyli tam gdzie koń nie działa

Iiihhhaaaaaa...

Iiihhhaaaaaa…

Autobus wlecze  się niemiłosiernie ale  w  końcu  szczęśliwie docieramy do  doliny Vińiales, małe miasteczko położone jest  o 27  km od prowincjonalnej stolicy Pinar del Rio, usytuowane pomiędzy  przepięknymi  pagórkami, w otulinie pysznej  zieleni w całości  wraz z doliną stanowi  park  narodowy. Po małych trudnościach, znajdujemy najlepsze  casy  w  tej  podróży i o dziwo najtańsze, nasi  gospodarze potrafią  dbać o  gości i  przez  dwa  dni karmią  nas  wybornie i  pomagają  lepiej  poznać lokalną  kuchnie, są również pomocni  w  organizacji  wszelkich  spraw. Czytaj dalej

Categories: Dziennik z wyprawy, Kuba 2015 | 2 Komentarze

Rajskie Plaże Varadero

W prawo czy w lewo

W prawo czy w lewo

Miejsce stworzone już w  latach  dwudziestych dla turystów, w  następnych  rozbudowywane, inwestował tu min. Al Capone , jest właśnie  takie  jak o nim piszą ,przecudne  białe plaże, turkusowe wody oceanu, palmy, słowem  turystyczny  raj, a w  raju my. Po  początkowym zamieszaniu, wywołanym przez czekającego  na nas z kartką BOGATKO  starszego pana, gdy  jedna  trójka pojechała do  innej  casy , odszukaliśmy się  i  jakoś  już poszło…”NASZ” kawałek plaży z  perspektywy kilku dni  okazał się najbardziej  rajski. Varadero to  przede wszystkim strefa hotelowa, ponad 60  baz all  inclusive, my  pomieszkujemy  w  casach  200 m od  plaży, korzystamy  z  dobrodziejstw zapewnianych  przez  maleńki  bar należący  do  klimatycznego hoteliku Dos Mareos. Czytaj dalej

Categories: Dziennik z wyprawy, Kuba 2015 | 2 Komentarze

TRYNIDAD najlepsza z willas

Basia Jacek Beatka i Che

Basia Jacek Beatka i Che

Nasi  gospodarze pomagają nam  zorganizować  transport do Trinidad. Jedziemy prywatnym colectiwos, do  ,którego  dorzucają nam jeszcze dziewczynę  z Jordanii z kolegą, droga w  większości  biegnie dwupasmową autostradą ,przypominającą do  złudzenia naszą starą  gierkówkę ,szybko i  sprawnie docieramy  po  kilku godzinach do  Trinidadu. To  najbardziej  popularne, pomijając  Havanę kubańskie miasteczko. Czytaj dalej

Categories: Dziennik z wyprawy, Kuba 2015 | 1 komentarz

Kierunek Kuba

El Comandante

El Comandante

No i znowu jedziemy po przygodę , taką  której nie odda żadna książka ani najlepszy nawet film.  Przygodę ,która  powoduje  czasem  szybsze  bicie naszych  serc, wyzwala  zachwyt nad różnorodnością  i pięknem świata, powala nam pełniej żyć ,przygodę  która dopełnia  nasze  życie, a  jej wykładnikiem  jest jedno  proste  słowo …ciekawość.  Różnica  między ludźmi którzy realizują swoje marzenia , a całą resztą , nie polega tylko na zasobności portfela , jedni przez całe życie czytają o dalekich lądach i śnią o przygodach , a inni pewnego dnia podnoszą wzrok znad książki , wstają z fotela i ruszają na spotkanie swoich marzeń. Czytaj dalej

Categories: Dziennik z wyprawy, Kuba 2015 | 2 Komentarze

Klapki Mariana, czyli w drodze do Myawadi

OLYMPUS DIGITAL CAMERACoraz  bliżej  do  daty naszego  lotu , pora więc  wracać do  Bangkoku. Dzień od  samego  rana  zaczyna  się  pechowo , zrywamy  się  po  piątej , bo o szóstej ma po nas podjechać minibus , załatwiony  przez  recepcje  ,którym  mamy  dotrzeć do  granicy z  Tajlandią. Czekamy 10,20  minut , nic , okazuję się ,że nasz  kierowca  chyba  zaspał i  dociera  po  nas dopiero  ok  siódmej. Minibusik , okazuje się bardzo wysłużoną toyotą , kierowca zaś mistrzem  kierownicy. Najpierw , jedzie sobie  tu  i  tam  , załatwiając różne  sprawy , później jedzie  tak  , że tętno nam  wzrasta do  160 , a  nogi  mało co  nie  wypchną blach , bo  instynktownie  hamujemy  za niego. Jedziemy , powoli  przyzwyczajając się  do  szalonego  stylu  jazdy  ,nawet  pojawiające  się  olbrzymie  dziury i  wąskość trasy  nie  przeszkadza  naszemu kierowcy wymijać wszystkich  i  wszystkiego. Ostatnie 50  kilometrów drogi pnie  się serpentynami przez  góry , trasa  przyklejona do  zboczy , jest  niezwykła malownicza , ale  też trudno  nazwać  ją  drogą , resztki  asfaltu i   gigantyczne  dziury , niezwykłe  jest  to  , że  ruch  odbywa  się  każdego dnia  w  inną  stronę , dziś  można jechać  w  stronę  Myadawi. Czytaj dalej

Categories: Birma 2015, Dziennik z wyprawy | 1 komentarz

Blog na WordPress.com.