Dziennik z wyprawy

Parę dni w raju … czyli na wyspie Koh Rong Samloem

DSC07467Szczęście nas  nie  opuszcza.  Wynajętymi tuk-tukami  docieramy do dworca autobusowego, gdzie  kupujemy bilety  na autobus ,który  wyjechał (wg rozkładu) pół godziny  temu. Po  godzinie  oczekiwania jedziemy  w  stronę jedynego morskiego  portu  Kambodży Sihanoukville. Docieramy  dość  późno , więc zostajemy na nocleg przy najbardziej  popularnej  – Occheutal Beach, PIĘKNA  WODA, 30 STOPNI, mnóstwo knajpek oferujących cudowne  owoce  morza  za  grosze… Korzystamy  pełnymi  garściami, a właściwie żołądkami, popijając piwem  za  70 centów .Budzimy  się  rano by  wyruszyć  w  stronę  wysp, a  właściwie jednej  upatrzonej Koh Rong Samloem, małe  perypetie… i o  mało co  , a  właściwie  jeden  brakujący  bungalow   minęlibyśmy się  z  RAJEM , dobra  bogini  kambodżańskich  mórz (jesteśmy  nad  M.Adamańskim) Ya-Mao czuwała nad  nami i  poprowadziła nas na rajskie  białe  plaże. Czytaj dalej

Categories: Azja - Złoty Trójkąt 2013, Dziennik z wyprawy | 4 Komentarze

Z Krainy Nic Nierobienia Do Kambodży

DSC07487Sorry byliśmy w raju a tam nie ma zasięgu ale postaramy się to szybko nadrobić !!!!

Łatwo zarażamy się  senną atmosferą wysepki Don Det  i  rzeczywiście  to działa, wszystko jakby spowalnia, a może sekundy  są dłuższe??Wypożyczamy  rowery i  niespiesznie podążamy w  stronę bliźniaczej wysepki Don Khon.  Wysepki spięte  są wybudowanym jeszcze  przez Francuzów mostem, który powstał w ramach  ambitnego  projektu udrożnienia transportu  Mekongiem. W pierwotnej wersji  most kolejowy, teraz gdy niemym  świadkiem dawnych  czasów pozostały   tylko dwie  zardzewiałe lokomotywki , dawne  torowisko to  lokalna droga  służąca nam  jako  ścieżka rowerowa. Wjeżdżając na  wyspę płacimy 25 000 kip, będących  jednocześnie opłatą za wizytę  w  malowniczych wodospadach Donkhone-Samphamit. Czytaj dalej

Categories: Azja - Złoty Trójkąt 2013, Dziennik z wyprawy | 14 Komentarzy

Kierunek Se Phan Don

DSC06840

Ruszamy  na  południe  Laosu,ponieważ przejazd  autobusami  zajął by nam ok.30 godzin,korzystamy   z  usług laotańskich  lini  lotniczych.Samolot niewielki,prawie  pusty   w półtorej  godziny przenosi  nas do prowincjonalnego  Pakse.Upał  uderza  niczym obuch,tak  na  oko 38-40 stopni,pośpiesznie  negocjujemy cenę  przejazdu  do Champasack  i  ruszamy zdezelowanym  vanem  dalej.Kierowca niczym mantre  powtarza  Markowi coś w kółko,a dodatkowo  prowadzi bardzo niepewnie, od lewej  do prawej jednocześnie  pisząc smsy,kręcimy się nerwowo na  fotelach,Araś niewytrzymuje  i  w iyszarpuje  kierowcy telfon,z obrażonym ale  uważniejszym  kierowcą docieramy  do  celu. Czytaj dalej

Categories: Azja - Złoty Trójkąt 2013, Dziennik z wyprawy | 15 Komentarzy

Oczarowani Laosem

DSC06509Kolejny poranek wita nas ciepłem  i  słońcem. Idziemy  odebrać nasze  zamówione  dzień  wcześniej  kanapki. Nasza wcześniej zapoznana  roześmiana  sprzedawczyni( dziś  bez humoru) sugestywnie  przekazuje  Jackowi  informacje,  że wkurzył ją  stojący obok mąż-skąd my  to  znamy? Pakujemy  się  na   tuk- tuka i  ruszamy  do rzecznego  portu ,  z  którego  mamy  wyruszyć  slow boutem.W nadrzecznej  knajpce  czekamy  jeszcze  godzinę ,aż dotrą inni podróżni.  Niektórzy z nas wykazują się  dużą odwagą  i  korzystają   z  barowej, położonej za  płotem  toalety, ale   ogólnie jest bardzo  miło  z  wszystkich  stron rozlega  się  wszechobecne sabadee( dzień  dobry po laotańsku)  i widzimy  roześmiane  oczy. Czytaj dalej

Categories: Azja - Złoty Trójkąt 2013, Dziennik z wyprawy | 12 Komentarzy

Przeprawa do Laosu

DSC06357Ruszamy  dalej  w stronę Laosu . Porannym  busem, pokonując  setki zakrętów przypominających  co  udało  się  zjeść  na śniadanie, docieramy do  stolicy  prowincji Chiang Mai, miasto duże ,przedmieścia ogromne  tak ok 700 tys  mieszkańców, zmiana dworca , dłuuuuga  kolejka po  nowe  bilety tym  razem  do  Chiang  Rai,przymusowa  3 godzinna przerwa w  oczekiwaniu  na  autobus  ,wypełniona poszukiwaniem  kantoru, walką  zżerającym  Markowi  kartę  bankomatem oraz  konsumpcją  w  dworcowej  szybkiej garkuchni. Czytaj dalej

Categories: Azja - Złoty Trójkąt 2013, Dziennik z wyprawy | 6 Komentarzy

Pai Miasteczko Backpakersów

IMG_74006.00 rano docieramy do Chang Mai , jemy zupkę  w ulicznym barze , taki mały podkładzik dla żołądka  na cały dzień.  8.30 ruszamy dalej  do Pai, gdzie zamierzamy zabawić dwa dni.  Dojeżdżamy ok. 12.00. Podoba nam się… chyba zostaniemy dłużej ??? .  Szukamy mety. Pierwsza za 250 batów ( hmm dupci  nie  urywa) następna za 400 batów (tylko  dwa  pokoje),  jeszcze kilka i w końcu… bingo , królestwo zieleni ,chatki  przykryte liśćmi ,wystylizowane  dla  białasów. Należy  nam  się  trochę  luksusu  więc bierzemy, pomimo wysokiej  ceny, nasz  budżet jest  jeszcze całkiem , całkiem, więc raz  się  żyje. Zostawiamy plecaki i ruszamy w poszukiwaniu przygody….  nie wiadomo kiedy  mkniemy naszymi rumakami (bajkami – skuterami ) w kierunku wodospadu . Czytaj dalej

Categories: Azja - Złoty Trójkąt 2013, Dziennik z wyprawy | 14 Komentarzy

No i się zaczeło !!!

DSC05788Wszystko dopięte na ostatni guzik , ruszamy na kolejną wyprawę … najwspanialsze i najtańsze biuro podróży  Marian Travel zaproponowało  Azję . Podróż zaczynamy na lotnisku w Berlinie. Na lotnisko docieramy zgodnie z planem.  Do bramki niezła kolejka próbujemy bokiem, niestety Niemcy cofają nas na koniec kolejki , kto w końcu przegrał wojnę ?? Zadajemy sobie pytanie…. spoko  stwierdziliśmy , że kochamy ich mimo wszystko  . Jako ostatnich bukują nas w samolocie , ach ta przyjaźń , nie jest źle siedzimy obok siebie. Sześć godzin i jesteśmy w Katarze . Samolot spoko, podają whisky , dają prezenty  dzisiaj to rzadkość. Na lotnisku kilka rozdań w makao  z nowo poznanymi  znajomymi  (pozdrowienia dla  Andrzeja , Marzanny i ich przyjaciół powodzenia na targach w Hong Kongu). Czytaj dalej

Categories: Azja - Złoty Trójkąt 2013, Dziennik z wyprawy | 8 Komentarzy

Od Redaktora Naczelnego

IMG_9958Znowu się udało , samolot nie spadł a my szczęśliwie lądujemy w Amsterdamie ,  tak jesteśmy w domu (w końcu jesteśmy europejczykami). Temperatura 0° stopni… zakładamy na siebie wszystko co mamy i ruszamy w drogę. Większość z nas odsypia w samochodzie różnicę czasową tylko Marek i Waldek gnają do przodu. Godz.19  Piętnasty Południk  zamawiamy staropolskie ruskie pierogi i żurek w chlebie bo niestety buritos tutaj nie podają , do domu jeszcze godzina nie możemy się doczekać. Przez następne kilometry przebijamy sie przez zaspy , opalenizna jakby trochę przybladła …  tak to nasza wspaniała wiosna. Czytaj dalej

Categories: Ameryka Środkowa 2013, Dziennik z wyprawy | 3 Komentarze

Prawie Ostatni Dzień

IMG_9819Rano  bez  większych  problemów  (jedyne 275 $ za zbitą  przednią  szybę – ten cholerny  13-sty !!!) oddajemy  naszego  dzielnego  busika , zrobiliśmy  nim  ponad  4000 km i trochę się  z  nim zżyliśmy, co  niektórzy  wygnietli w  zagłówkach ślad głów. Był nam przez ten czas  takim domem  na  kółkach.  Luz-blus , luz-blus  cały  dzień  spędzamy  na plaży poprawiając opaleniznę  i  kąpiąc się w turkusowym morzu  karaibskim, wieczorem małe zakupy parę pamiątek i buteleczka tekilli dla rodzinki ,potem pożegnalna kolacja, co  niektórzy  trochę  przesadzili  z  tym  opalaniem  i  ponownie  trzeba  się  było wspomagać  żelami  chłodzącymi , chłopaki  robią  jeszcze  nocny  spacer  po  mieście , zaprzyjaźniając się  z  miejscową policją, fajny  spokojny  dzień. Czytaj dalej

Categories: Ameryka Środkowa 2013, Dziennik z wyprawy | Dodaj komentarz

Gdzieś pomiędzy chmurami

DSC04391Budzą  nas odgłosy  dżungli i jeden mały  budzik ,szum kaskady Misol Ha zachęca  do porannej  kąpieli, przyjemnie  orzeźwiająca  woda, daje  energię na cały dzień. Ruszamy  w  stronę Palenque, chyba najbardziej  malowniczego  ze  wszystkich stanowisk archeologicznych dawnych Majów. Cudownie zachowane ruiny, otoczone zielenią tropikalnego  lasu, błękit  nieba i historia wykuta  w  kamiennych  hieroglifach.”Król Pakal  założył  miasto 11 marca 431 roku”, czy to może jacyś pozaziemscy  przybysze stworzyli to miejsce?  , a władca uwieczniony  na  płaskorzeźbie w kabinie kosmicznego  statku z aparatem  tlenowym  w  ustach , nie  leci  na  spotkanie   z Bogami  z  nieba. Zwiedzamy, podziwiamy, zastanawiając się trochę  nad  przemijaniem . Kończymy pięknym  spacerem wzdłuż rzeczki w otoczeniu cudnej  przyrody. Nasz  cel  na popołudnie  to  leżące nad Zatoką  Meksykańską   malownicze miasto Campeche. Czytaj dalej

Categories: Ameryka Środkowa 2013, Dziennik z wyprawy | Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com.