Oczarowani Laosem

DSC06509Kolejny poranek wita nas ciepłem  i  słońcem. Idziemy  odebrać nasze  zamówione  dzień  wcześniej  kanapki. Nasza wcześniej zapoznana  roześmiana  sprzedawczyni( dziś  bez humoru) sugestywnie  przekazuje  Jackowi  informacje,  że wkurzył ją  stojący obok mąż-skąd my  to  znamy? Pakujemy  się  na   tuk- tuka i  ruszamy  do rzecznego  portu ,  z  którego  mamy  wyruszyć  slow boutem.W nadrzecznej  knajpce  czekamy  jeszcze  godzinę ,aż dotrą inni podróżni.  Niektórzy z nas wykazują się  dużą odwagą  i  korzystają   z  barowej, położonej za  płotem  toalety, ale   ogólnie jest bardzo  miło  z  wszystkich  stron rozlega  się  wszechobecne sabadee( dzień  dobry po laotańsku)  i widzimy  roześmiane  oczy. Nasza łódź, jest  bardzo dłuuuga i  może przyjąć  z 70  osób. Siedzimy  na  fotelach  samochodowych i już  po  10  laotańskich  minutach (1 godzina) ruszamy. Mekong  tu  dopiero  nabierający  sił, wije  się pośród wzgórz porośniętych zieloną dżunglą.  Rzeka zabarwiona brunatną ziemią przebija się  przez  progi  skalne  ,pieniąc się  i  tworząc olbrzymie  wiry, czasami  mijamy małe  osady  ludzkie, przystajemy zabierając  nowych   podróżnych. Mija  godzina za   godziną, dzień dobiega końca … żegluga  po  Mekongu jest  możliwa tylko  za dnia. Docieramy  do  PakBeng, małej dziury na  końcu swiata, gdzie  chyba  każdy  mieszkaniec  ma własny  „hotelik’ lub  knajpkę. Na pace mini wywrotki  docieramy do  naszych  pokoi.  Włóczymy  się  po  jednej- zresztą  jedynej  ulicy, choć  objedzeni nie  możemy  odmówić  sobie spróbowania przepysznych croissantów. Jacek Tata –Dziadek rozdaje najpierw  2  lizaki, za  chwilę jest  już  ulubionym  wujkiem wszystkich  dzieciaków  w Pakbeng. Rano  docieramy  na nabrzeże,  gdzie  czeka na nas  zabookowana  wcześniej  speed boat .Dostajemy  kaski, jazda  bez  trzymanki jak  w  formule  1. Zapieprzamy  tak  ,że  mało głów  nam  nie  pourywa, cały  czas  w  ślizgu, wciśnięci pomiędzy małe  ławeczki  z  podkulonymi  kolanami, trwamy  choć…  tyłki  nas bolą, lecimy, ślizgamy  się po  bystrzach ledwo  dotykając olbrzymich  wirów. Mkniemy, chwila  przerwy  i  dalej dalej po  prostu  super.  3 godziny i  jesteśmy  w  Luang Prabang. Pilot  wyrzuca nas na  gliniane nabrzeże. Forsujemy strome  podejście i w  kurzu czekamy na  jakiś  transport. Marek  podejmuje negocjacje w  sprawie  transportu do  miasta(jesteśmy  10 km od LP),  miejscowi  olewają go  i  proponują jedyną  słuszną  cenę, co  robić ?…płakać i  płacić  jedziemy  na  pace  kolejnej  półciężarówki. Sprawnie  załatwiamy  zakwaterowanie i tuk-tukiem ruszamy  do  odległych  o  21 km kaskad Ted Sea , przeprawiamy  się małymi łódkami  i już po chwili   słyszymy  szum spadającej  z  łoskotem wody, cudo .Wodospad opadając kolejnymi  stopniami  przedziera  się  przez  tropikalny  las .Woda wspaniale , przyjemnie  chłodzi  nasze  ciała, aż żal  wracać, ale  przecież  czeka  na  nas jeszcze  spacer  po  nocnym  targu , wizyta  w  wacie by  posłuchać  wieczornych modłów  mnichów. Miasto naprawdę  zasługuje  na swoją  sławę, dziesiątki  starych  klasztorów ,uliczki podświetlone  tysiącem lampionów, wszędzie  stragany, małe położone  na  stromym brzegu Mekongu restauracyjki oraz mnisi  w  szafranowych  szatach… szkoda  iść spać…………….. nie wspominamy o masażach i odtruwaniu…. w końcu to standard!!!! IMG_7710

Droga z plecakami pod górkę do odprawy garanicznej bezcenne

IMG_7752

Mnisi za  lizaka zrobią wszystko

DSC06443

Zaopatrzenie na slowbota zrobione , czy starczy ???

DSC06479

Jaszczurka w pokoju to standard , ala taka !!! ma na imię Basia

DSC06493

Kładka na terminal speedbotów wąziutka !!!

DSC06508

Spidbołt , malo miejsca , ale adrenalina  maxxx

DSC06509

Widok  speedboata , aparat wyrywa z ręki

Zobaczcie sami filmik z lotu speedboatem

Widok do tyłu jak z Formuły 1

DSC06530

Dotarliśmy zdrowi i cali jeszcze tylko podejść pod górkę.

DSC06536

Tylko 20 km na pace , mamy wprawę luzik….

DSC06561

Opieńki mają tuitaj inny wygląd

DSC06618

Dzieki za wodospady i za Laos

DSC06607

Tacy duzi … nad wodospanem

DSC06627

Riby Laokańskie wyglądają inaczej

DSC06646

Barneński pies pasterski w wykonaniu laotańskim wyląda inaczej

DSC06656

 I żeby nie było że nie wysyłaliśmy kartek ….

DSC06680

W imieniu Kołobrzegu podarowaliśmy mnichom wiele podarków

DSC06694

Dobra powyrywali nam pióra ale nogi do góry chłopaki

DSC06712

szczurek peklowany w solance 7 dni  palce lizac ….

DSC06721

Ropuchy w cieście  najlepiej smakują na przystawkę do Johny Walkera

DSC06714

Larwy na sniadanie do tostów , super trzeba je tylko dobrze rozsmarować

W Azji trzeba pilnować bo czasem żarcie ucieka z talerza

Categories: Azja - Złoty Trójkąt 2013, Dziennik z wyprawy | 12 Komentarzy

Zobacz wpisy

12 thoughts on “Oczarowani Laosem

  1. Bodzio

    Hejka,
    trochę wiadomości sportowych z lokalnego podwórka:
    Kotwica piłkarze wygrali 3-1 z Bałtykiem Koszlin a koszykarze przegrali z Czarnymi Słupsk-drugi mecz w plecy.
    Pogoda do dupy jak zawsze,czekamy na wasze wpisy , bo u nas się nic nie dzieje-jesień.
    Trochę prywaty-Zuzia jest u nas .
    pozdrawiamy

  2. Wujek Waldek RASTAMAN mam nadzieję, że jakieś laotańskie zioło przywiezie, bo grzybki już widzę zakupione:) Pozdrawiamy z Kołobrzegu i czekamy na kolejne wieści.
    PS. co się stało z kącikiem podróżnika???
    Marek

  3. Bodzio

    OSTATNI MECZ
    70 : 73
    Kotwica Kołobrzeg – Stelmet Zielona Gór
    dali dupy w ostatniej minucie,była dogrywka

    DERBY!!!!!!!
    NAJBLIŻSZY MECZ
    – : –
    Kotwica Kołobrzeg – Energa Czarni Słupsk
    19.10.2013, godz. 19:00, Hala Milenium

  4. Dorota Witkowska

    Szczury, ropuchy i larwy… jednym słowem menu palce lizać ! :D, dobrze że pająków brak to jakoś bym przeżyła! 🙂
    I jak zawsze wszystko wygląda bajecznie i kolorowo
    Pozdrawiamy
    Dorota i Michał

    • Bodzio

      Dorcia jak znam życie i naszych wędrowniczków to pająki były,tylko kliszy zabrakło na zdjęcia :)))),albo zjedli przed sesją zdjęciową :))
      pozdrawiam

      • Dorota Witkowska

        Bodzio i dobrze że pająki nie uwiecznione na zdjęciach lub zjedzone bo inaczej miałabym koszmary w nocy.
        Pozdrawiamy całą rodzinkę ze słonecznej Angli ( o dziwo dzisiaj nie pada) i jest w nawet ciepło 😀

    • Prywieźli byśmy szczurka lub żabkę z grila ale brakowało terminu ważności

      Redakcja Wielka Przygoda

  5. Bodzio

    piątek godz.18
    Cześć .kochani,właśnie dostałem cynk od kierownika hotelu w Laosie w którym się zatrzymaliście ,że korzystacie z internetu i faktycznie wchodzę na Waszą stronę…. a tu nowe wiadomości i foty!!!! Mój szpieg działa dobrze,chyba dostanie nagrodę-4 szczurki polskiego pochodzenia, a jak szaleć to szaleć.
    Zazdroszczę Wam śniadanka….żabka zawinięta w szczurka i okraszona skwarkami z larw,mniam,mniammmm,Okrasa by lepszego nie przygotował!!!!!
    A Basię jaszczura na smycz i do Polski , będzie firmy pilnować.
    Kurczaczki mają śmieszne niebieskie łapkii ,psy jakieś małe,a grzybki halucygenki jakieś dziwne
    …no no piękny jest ten świat!!!!!
    Moi drodzy parafianie, w Kołobrzegu bardzo brzydka pogoda,pada deszcz,wieje ten cholerny wiatr brrrrr,ogólnie jest okropnie,my chcemy do ciepełka!!!!!!!!!!
    to na tyle,idę na kolację-łosoś zapiekany ze szpinakiem,grzanki czosnkowe .dobre winko o pokojowej temperaturze i.t.d. kończę bo co Was będę zanudzał…..
    pozdrawiamy serdecznie
    Patuszek,Ewcia i Bodzio

  6. kamila

    Najcudowniejsze w tej podrozy sa dzieci i zwierzęta…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: