Kierunek Se Phan Don

DSC06840

Ruszamy  na  południe  Laosu,ponieważ przejazd  autobusami  zajął by nam ok.30 godzin,korzystamy   z  usług laotańskich  lini  lotniczych.Samolot niewielki,prawie  pusty   w półtorej  godziny przenosi  nas do prowincjonalnego  Pakse.Upał  uderza  niczym obuch,tak  na  oko 38-40 stopni,pośpiesznie  negocjujemy cenę  przejazdu  do Champasack  i  ruszamy zdezelowanym  vanem  dalej.Kierowca niczym mantre  powtarza  Markowi coś w kółko,a dodatkowo  prowadzi bardzo niepewnie, od lewej  do prawej jednocześnie  pisząc smsy,kręcimy się nerwowo na  fotelach,Araś niewytrzymuje  i  w iyszarpuje  kierowcy telfon,z obrażonym ale  uważniejszym  kierowcą docieramy  do  celu. Champassack  ,kiedyś  stolica małego  królestwa,dziś ledwie  wioska  rozciągnięta na kilka kilometrów wzdłuż  Mekongu,z  wiejską  zabudowa  gdzie niegdzie okraszoną  zniszczonymi  pochodzącymi  z  okresu  francuskiego  kolonialnymi willami.W  jednej  z nich urządzono mały  hotelik,dość drogo, ale  zostajemy  ,bo  mają skutery,a jeszcze  dziś  chcielibyśmy  zobaczyć Wat Phuo.Spieszymy  się,bo  pogoda  zmieniła się  błyskawicznie,niebo  zasnuły  ciężkie  monsunowe chmury,w powietrzu  wisi  to  coś  nieokreślonego,co  wywołuje niepokój,świat  jakby  zamarł w  oczekiwaniu.Pędzimy  na  skuterkach,mijając kolejne waty(świątynie),maleńkie osady,pokonujemy deskowe  mosty,jesteśmy.Przedangorska świątynia Wat Phuo-czyli  świątynia  na  wzgórzu  powstła na podwalinach  jeszcze  wcześniejszej  budowli i prawdopodobnie poświęcona  była Mekongowi.Przechodzimy przez starożytną  groblę,i  mijając dwa zrujnowane  kompleksy  pałacowe,docieramy  do schodów.Waskie i  nieraz wysokie stopnie  ,obsadzone malowniczymi  drzewami,prowadzą nas  do  właściwej  świątyni,350 stopni daje  się mocno  w  kość,ale  było warto.Ze wzgórz  roztacza  się  wspaniały widok,aż po  linie horyzontu wypełniony polami  ryżowymi,nielicznymi  osadami ludzkimi i wijącym  się Mekongiem.Właściwa  świątynia maleńka,na  zewnątrz  witają nas postaci  boskich  tancerek Aspar,na  nadprożnych  relfach misterne  wyobrażenie Śiwy  na  trzygłowym słoniu,w środku  złoty budda, u stóp ,którego  spoczywają liczne ofiary  i  kadzidła ,bo wat jest  wykorzystywany przez  lokalną buddyjską  społeczność.Burza  przeszła bokiem ,więc wracamy powoli ,chłonąc  magiczną  chwilę  kończącego się  powoli  dnia,w  lokalnym  barze  serwujemy  sobie ogromne  nudell zup,i  gnani  szybko  zapadającym zmierzchem ,omijają liczne wyrwy  w  drodze docieramy do  naszej  willi.

Kamień  prawdę  ci powie,kopnięty przez Jacka,potoczył się  na  lewą  stronę drogi,co  wedle  reguł ustalonych  wcześniej  przez Waldka oznaczało  ,że mamy  kupić trzy buteleczki.Marek  niedowiarek nie zaufał przeznaczeniu i  już  tak  gdzieś koło  9 musiał  udać  się  w  ciemną  laotańską noc w poszukiwaniu lokalnych chałupniczych  producentów napojów wyskokowych,misja zakończyła  się  sukcesem……i było warto.

Wspomagani  przez obsługę hotelową ,wcześnie  rano  ruszamy do  krainy Se Phan Don-czyli  Czterech  Tysięcy  Wysp,najpierw tuk-tukiem  docieramy  do  pomostu,gdzie  pakujemy  się  na  wąską łódkę,płyniemy-mocno  przeładowni, zaczynamy  brać  wodę,nasze  plecaki  już  stoją we  wlewającej  się  wodzie,robi  się  nerwowo,docieramy do  następnego pomostu,częśc przesiada  się  do drugiej  łódki i  już  spokojnie  docieramy do  drugiego  brzegu.Czekamy  na  busika ,gdzieś  we  wsi prawie  na  końcu świata,mija  szybkie  laotańskie  10 minut i jest,okazuje  się ,że  sprzedali  troche  więcej  miejsc niż maja  foteli,ale  tak  się  tylko  nam zdawało,cztery  osoby  na  trzech  fotelach i  dodatkowe  dwie  na  podłodze  to tutaj  nie  problem,2 godzinna  podróż mija  błyskawicznie  i  wjeżdżamy do  Ban Nagasang,jeszcze  mały  spacerek z plecakami  w  40  stopniowym  upale i bar.

Korzystając z  okazji  chcemy  zobaczyć  największy  pod  względem spadku  wody wodospad  w  południowo-wschodniej  Azji-Khone Phaphang,wynajmujemy  tuk-tuka,zostawiamy  plecaki w  miejscowym  markecie i  jedziemy.Cudowne  fantastyczne  widowisko,cały Mekong zwala się nagle  wdół,pokonując skalne  stopnie,brunatne potężne kaskady  zderzając się  z  sobą,tworząc gigantyczne  wiry ,  huk spadającej wody,oraz piękno tego cudu  przyrody uczy  pokory przed  potęgą natury i  oszołamia.Upał wysysa z  nas  siły,wracamy ,kolejną łódeczką przeprawiamy  się na jedną  z Czterech Tysięcy Wysp ,Don Det czyli wyspę nic  nie  robienia,obładowani plecakami docieramy  do  drugiego baru(tyle starczyło nam silnej woli)leżącego przy klepiskowej  ścieżce .Po dwóch godzinach podejmujemy próbę znalezienia kwater,warunki  spartańskie,hamak,coś  podobnego do lóżka i  wokół kilka  desek  imitujących  ściany,przy  pomocy  naszego  już z nami  mocno  zaprzyjaźnionego barmana  zajdujemy  całkiem  ładne pokoje,podziwiamy zachód  słońca nad  Mekongiem i  mocno zmęczeni dniem,oddajemy  się nic  nierobieniu.

DSC05883Z kącika podróżnika

Warto podróżować,gdziekolwiek podróżować,szansa spojrzenia na  siebie  i świat  z  innej perspektywy daje możliwość lepszego zrozumienia i  zastanowienia,że  inni choć  posiadają tak mało ,potrafią się  tym  cieszyć nieporównanie  bardziej,wiem  takie  ble,ble ale musiałem  to  napisać.

Będąc porankiem w Chiang Saen(pół.Tajlandia) trafiliśmy  na moment  gdy  przez radiwezeł  rozległ się  hymn,świat    zamarł nagle ,w  pół ruchu  stanęły dzieci, sprzedawczyni path tai,rozmawiający  z  nami  policjant  i  wiozący  nas kierowca,chwila minęła,jakby opadła  migawka,świat  ruszył  do przodu.Tajlandia to  monarchia konstytucyjna,wydarzenie  świadczy o  ogromnym szacunku  dla  kultywującego tradycje Syjamu państwa,  członkowie panującej rodziny są otoczeni  kultem ,a ich portrety wszechobecne  na  ulicach,.

Laos,niewielkie państwo,mocno doświadczone przez nieodległą wielką  historie przetaaczającą  się tuż obok,w  czasie  wojny  wietnamskie choć  niezaangażowany  było miejscem  tajnych  działań amerykańskich służb,na  centralne  prowincje zrzucono  więcej  bomb niż na  Europe  w  czasie II wojny  światowej,naloty  odbywały  się średnio  co  8  minut przez 9  lat.Tym  bardziej zadziwia pogoda ducha  Laotańczyków  i  wszechobecnie rozlegające się sabadee ,którym  witają nas  wszyscy  od  małych szkrabów po bezzębne staruszki.Nad ulicami powiewają czerwone  flagi  z  sierpem i  młotem,bo  choć  łatwo  o  tym  zapomnieć  krajem rządzi jedyna  słuszna  i  umiłowana partia.Kręgosłup Laosu  to  potężny  Mekong -żywi  zamieszkujących jej brzegi mieszkańców ,wzdłuż rzeki  zlokalizowana            jest większość ważnych(czytaj większych) miejscowości,to  wewnątrz krajowa  autostrada,którą odbywa się  większośc transportu.

My również poruszamy  się  wzdłuż Mekongu,rozpoczynając na północy w Huongxai naszą przygodę z Laosem,a kończąc w Se Phan Dot na  południu,gdzie rzeka  rozlewa się  szeroko,tworząc kraine  Czterech Tysięcy  Wysp,by  póżniej z  potężnym  impentem  przedrzeć się przez  skalne  progi z  hukiem spadająć w dół, niesamowite widowisko.Miejscowe pieniądze to kipy,1 $-7800 kipa,wymieniając 100$ łatwo poczuć  się  milionerem,choć  pieniądze  idą  tez jak  woda,za podróż wolną łodzią płacimy 144 000 kip,za szybką 550  chętnie  tu  przyjmowanych  tajlandzkich  batów,zupa  w  knajpce  nad  Mekongiem-15000(2 $),tuk-tuk  do  wodospadów Ted Se 200 000/6 osób,bilet  wstępu 15 000,wejście  na  teren archeologiczny Wat Phuo-35 000,(4,5$),skuterki  80 000,benzyna sprzedawana  w  litrowych  butelkach po pepsi  ok15 000(2$),łódka  na Don Det 10 000 (1,2 $) ,piwo w knajpie ok 1 dolara,lokalna  whiske 2 $,da  się żyć.Jedyna  kardynalna  rada zabrać  z  sobą zatyczki  do  uszu,wszechobecne koguty rozpoczynają  swoje pianie ok 4.30.i  choć początkowo  zamawiając path taih z kurczakiem mam lekkie  wyrzuty  sumienia ,ok 6 rano  wszystkie wściekle  piejące widzę wolno  obracające się  na  rożnie,koncert  trwa nieprzerwanie  do  pełnego  wschodu  słońca i  to  jest jedyny plus  trudno przegapić zjawiskowo  wynurzającą  się  z  tafli  rzeki  złotą tarczę.

DSC06750

Pewnym krokiem pakujemy się do samolotu …..

DSC06764

Widok na Mekong z lotu ptaka pokazuje nam potęgę przyrody

DSC06773

Znowu się udało , jescze tylko trzeba podziękować , dzięki Budda !!!

DSC06794

Nasze modelki przygłuszają wspaniały widok na świątynię Wat Hou

DSC06801  DSC06812  DSC06850

Wspaniałe freski i płaskorzeźby pokazują jak wspanała była świątynia w czasie swojej świetności

DSC06836

Po stromych schodach wspinamy się do głównej świątyni

DSC06846

Budda już tam na nas czekał

DSC06895  DSC06876

Wokół świątyni porozrzucane są posągi i elementy  reliefów

DSC06917

Wanna z lastriko budzi dziwne skojarzenia

DSC06937

W oczekiwaniu na łódź rozgrywamy małą partyjkę w bilarda

DSC06948  DSC06946

Może u nas też można by było tak malować autobusy

DSC06995

Mekong  jest wielki

DSC07005

Marek planuje rafting , ale nie ma chętnych…

DSC07033

Ulubionym sportem w azji jest boks tajski , Basia pomaga dopingować i pokazuje jak walczyć.

DSC07004

Tylko dwóch śmiałków odważyło się , domyślcie się kto…

Categories: Azja - Złoty Trójkąt 2013, Dziennik z wyprawy | 15 Komentarzy

Zobacz wpisy

15 thoughts on “Kierunek Se Phan Don

  1. Bodzio

    Przeginacie,tefonia nie działa ,dajcie znać,hello

  2. Bodzio

    hello,co u Was,odezwijcie się
    pozdrawiamy,czekamy na info

  3. Bodzio

    HELLO,jesteście,żyjecie? nic się nie odzywacie ani wiadomości ani telefonu , trzeba mniej przebywać z Jaskiem :)))),odezwijcie się
    sport-Legia przegrała z Turkami 2-0 w pucharze
    pogoda-w Kołobrzegu ciepło 16-19 stopni,słońce bez deszczu
    dot.Beatki i Jacka-w firmie ok,w domu też ,u rodziców oki,mama czuje się dobrze
    czekamy na WAS
    pozdrawiam i papatki
    Bodzio

  4. Bodzio

    Cześć Jasie wędrowniczki,co u Was słychać?, nie odzywacie się ,,nie macie pola???Chyba że ostro balujecie i trudno Wam wcelować w klawiaturkę , he,he, u nas spokój i cisza,pogoda ok,jakieś 15-17 stopni,jest nawet słońce i troche wieje,jak to nad morzem.
    jak się ogarniecie to dajcie znak zycia w postaci nowych fotek i wpisu
    pozdrawiam,papatki
    Bodzio

  5. Anonim

    Borusia wygrała 2-1,Lewy zaliczył asyste i szczelił gola

  6. Bodzio

    cześć kochani, w Kołobrzegu piękna pogoda ,słońce , 20 stopni,prawie jak wiosna.Widać,że super się bawicie a Basi już się boję ,po takich treningach to lepiej uważać :)))),biedny Walduś,jak nie będziesz nosił Basi plecaka , to Ty chłopie uważaj bo Czak Norris to gówniarz przy Basi :)))). Zdjęcia super,widoki przepiękne aż dech zapiera,super i jeszcze raz super!!!
    a tak naprawdę to największą furorę robią foty ze słoniami , tego Wam najbardziej zazdrościmy
    W tej chwili leci mecz Borusia-Arsenal ,1-0 dla Borusi,grają wszyscy polacy:Lewy , Kuba i Szczęsny.
    Dobra kochani to na tyle,bawcie się dobrze i uważajcie na siebie,wszystkiego dobrego.
    pozdrawiamy cieplutko papatki
    Pati,Ewcia i Bodzio
    jeszcze tydzień i się widzimy-Jasiu się mrozi :)))

  7. Dorota Witkowska

    Bodzio a Ty gdzie???!!!
    😉

  8. arasiechojnice

    Samolot też fajnie wymalowany, w łazience to Basia tak sprzątała że wszystkie kolory starła, a widzę że darmowa lekcja karate też była. Pozdrawiamy serdecznie z Chojnic chłopaki mają krótkie włosy ( maluchy), ja się jeszcze zastanawiam , przez 3 dni myślałem że ktoś mi dzieci podmienił ale jak zaczeli rozrabiać to stwierdziłem że moje.

  9. co znaczy ffffffffffffffffffffffffff 🙂 pozdro bartek

  10. A zapomniałem, najnowsze wieści ze sklepu „władcy mórz”. Kierownik przehandlował gdzieś nasze sumy albinosy;) Nareszcie spokój nastąpi i czysta woda!!! Łazienka faktycznie sterylna. Wolałbym się w rzece kąpać niż w tej wannie;)

  11. Opis pod fotkami też zjadło? ffffffffffffffffffffffffffffffffffffff

  12. U nas też była burza 🙂 a moje kochanie zamiast spać to pioruny oglądało 🙂

    • Dorota Witkowska

      Widzisz Wojtuś Kasia wie co dobre, ja też bym siedziała i oglądała 😀
      A u nas jakoś tak spokojnie było, tylko parę kropel deszczu spadło 🙂
      P.S. My również czekamy na wpis 🙂

  13. U nas dzisiaj w nocy też była straszna burza, pioruny waliły jeden za drugim. Czekamy na wpis! 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: