Prawie Ostatni Dzień

IMG_9819Rano  bez  większych  problemów  (jedyne 275 $ za zbitą  przednią  szybę – ten cholerny  13-sty !!!) oddajemy  naszego  dzielnego  busika , zrobiliśmy  nim  ponad  4000 km i trochę się  z  nim zżyliśmy, co  niektórzy  wygnietli w  zagłówkach ślad głów. Był nam przez ten czas  takim domem  na  kółkach.  Luz-blus , luz-blus  cały  dzień  spędzamy  na plaży poprawiając opaleniznę  i  kąpiąc się w turkusowym morzu  karaibskim, wieczorem małe zakupy parę pamiątek i buteleczka tekilli dla rodzinki ,potem pożegnalna kolacja, co  niektórzy  trochę  przesadzili  z  tym  opalaniem  i  ponownie  trzeba  się  było wspomagać  żelami  chłodzącymi , chłopaki  robią  jeszcze  nocny  spacer  po  mieście , zaprzyjaźniając się  z  miejscową policją, fajny  spokojny  dzień. Dzielimy  się  wrażeniami z podróży , zachwycając się  pięknem  i  różnorodnością  świata, cieszymy  się  wspólnotą  przeżyć  i  już…… gdzieś ….. tam….. powoli…. marzymy…….. o…… następnej…… podróży.

Z kącika  podróżnika                                                                                                    

Z  każdej  podróży przywożę utrwalone  w  mojej pamięci  twarze ludzi, których  gdzieś  tam  na drodze  mojego  marek blogżycia postawił  los, z tej zapamiętam  małą, myślę, że 2-letnią indiańską dziewczynkę, której zrobiłem  zdjęcia na targowisku  w Chichi, ciekawe gdzie  będzie za kilka lat, w jakie  miejsce popłynie rzeką  losu.

Meksyk ma różne oblicza, bogactwo  miesza się  ze  skrajną  nędzą rdzennych  mieszkańców, luksusowe wille  z  prymitywnymi   szałasami , wszędzie kolorowo to chyba  najbardziej  zostaje  w  pamięci, pastelowe barwy  domów ,barwne stroje mieszkańców, rozgrzane słońcem  ulice i pomimo trudnych  warunków  życia  uśmiechnięci  ludzie. Życie  w  tych  krajach nie jest  tanie, ceny sklepowe dość zbliżone do  polskich, podobnie  usługi  hotelowe, jest  dużo  drożej od Indochin, kilo jabłek  ok.30  peso(1 peso to ,028 zł),butelka  tequili (jest  oczywiście  1000 różnych rodzajów i cen) El Jamador w  markecie  95 peso, za leżaki na  plaży  płacimy  w  formie  konsumpcji 200 peso, za łódkę w Lagunie Celestun 1,5 godzinny rejs 1000 peso/4 osoby, sandia – arbuz kupiony   przy  drodze 20 peso, wymyślne  lody  na 5-tej  w  Playa del Carmen szokująco  drogo 40 peso bo ekologiczne. Caratere – drogi  w  szczególności na Jukatanie są  naprawdę niezłe , jadąc przez  małe  miejscowości  trzeba  tylko  bardzo  uważać na  dziesiątki  topów, płatna autostrada (np. odcinek Valadolid-Cancun-225 peso)  -drogie. Kilkakrotnie  korzystałem  z  usług  miejscowych  firm i  nie  można  mówić o „manianie”  ,polecam  firmę  transferową USA TRANSFER, kierowcy mili i zawsze  przed czasem, American Car Rental, załatwił mi  wszystkie  zezwolenia i nie  było problemu  ze  zwrotem  „nieco” uszkodzonego  samochodu, Hotel Companiero  calle(12 nord/15 sur) czysty, dobre  ceny, sympatyczny  recepcjonista. Teraz my  ruszamy rzeką  naszego  losu , płyniemy  do  naszych  rodzin, przyjaciół, domów , tęsknimy  i  jeszcze   bardziej  Was KOCHAMY…… dlatego  pewnie znów  wkrótce spakujemy  nasze  plecaki i  ruszymy w następną  podróż .

Dziękuje Kamili , że wytrzymuje  ze mną i mnie kocha, dziękuje Basi , że  czasem z ściąga  mnie  z  nieba na ziemie, Beacie-bo  pokonując swoje  lęki zaufała mi, Dominice bo  dobrze poradziła sobie we  wszystkich  sytuacjach, Waldkowi-bo  jest, Jackowi-za  uśmiech i pogodę ducha, Darkowi bo  mogę  na  niego  liczyć. Fajnie było  razem odkrywać  wszystkie  te  miejsca.

Hasta Luego Amigos

Pescador

DSC04673

Jak zwykle od rana padało ???

IMG_4144

Znowu te palmy, bark nam już  tych pagórków leśnych i tych łąk zielonych , gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała….

IMG_4138

Ale póki co piwko na brzegu morza też dobre

IMG_4163

Powrót z wędkowania , miejscowi pomagaja nam wyciągnąć łódź na brzeg

IMG_4174

Mosiądz czy brąz  , chyba brąz ….

IMG_4176

Gangnam Style w dyskotece Coco Bongo to nasz wieczorny cel

IMG_9883

Ale najpierw ostatnia wieczerza w Playa i tradycyjna sałatka meksykańsko-grecka

Nocne zdjęcia z Playa niestety nie wyszły , za słabe światło , a może to i lepiej ….

Categories: Ameryka Środkowa 2013, Dziennik z wyprawy | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: