Z Belize do Gwatemali

DSC03555Kolejny dzień znowu te same buźki ale trzeba jakoś wytrzymać 🙂

Skoro świt  Marek i Waldek ruszają na dalsze poszukiwania warsztatu  reszta przewraca się z boku na bok w łóżkach.  Warsztat  nie budził początkowo zaufania, jednak właściciel  staje na wysokości zadania zakleja dziury a szczelność sprawdza w rzece. Pakujemy auto i ruszamy na rekonesans. Ludzie  okazują się bardzo życzliwi chętnie pozują do zdjęć czarno-białych !!! fajnie byłoby zostać  dłużej aby poczuć tą specyficzną atmosferę niestety jak to mówią komu w drogę temu czas do Gwatemali czyli kolejna granica do pokonania. W drodze dogania na pech ( bo to dzisiaj 13.03.2013) mimo  wspaniałych umiejętności kierowcy  kamień  pyk i szyba sruuuu… trzeba  użyć lakieru. Adijos  dolaros, szybos nie obejmujos ubezpieczenios , wszyscy się śmiejos. Granicę z Gwatemalą pokonujemy w ok półtora  godz. i nawet nie trzeba był wyciągać bagaży z samochodu , a po kserokopię  paszportu  Marek musiał jechać do pobliskiego miasteczka  na wszelki wypadek zrobił pięć odbitek , jeszcze tylko obowiązkowe odkażanie samochodu i już mkniemy  do Flores  małego kolorowego miasteczka położonego na wyspie  połączonej  groblą z lądem. Cumujemy w małym hoteliku na wjeździe , może hotelik to dużo powiedziane po prostu jest łóżko , jest kibel ,zielona lamperia  jest ok…  Pakujemy bagaże do pokoi  i ruszamy w miasto aby zdążyć przed zmierzchem, który w tej szerokości geograficzne j przychodzi nader szybko . W barze nad brzegiem jeziora ostudzamy się  Cobalibre, korzystając  z barowego  internetu  mamy możliwość uzupełnić bloga. Na lokalne specjały  udajemy się do baru w naszym hoteliku ,  nie wszyscy trafiają z zamówieniem  ,  chłopaki skuszeni palącym  się grilem  zamówili żeberka , kelner potraktował zamówienie zbyt dosłownie i przyniósł same kości , potwierdziła się maksyma jaki hotel takie żarcie , tęsknimy za rosołkiem i schabowym ( szczególnie gorąco pozdrawiamy nasze mamusie , teściowe , babcie ) w barze obok dojadamy  buritos  które na wszelki wypadek zapijamy  tekillą .

Nowy dzień , nowe wyzwania , przed nami główny cel naszej wyprawy Tikal , pogoda pod znakiem zapytania  w czasie jazdy z każdym kilometrem chmur ubywa  odkrywając niebo  mamy farta zapowiada się piękny słoneczny dzień . Tikal stare miasto Majów  w czasach swojej świetności zamieszkiwane  przez ok 12 tyś osób . Opuszczone w dziesiątym wieku w tajemniczych okolicznościach. Przez tysiąc lat ukryte i porośnięte przez dżunglę  teraz stanowi największa atrakcję Gwalemali.  Zostawiamy naszego dzielnego choć trochę pechowego rumaka na parkingu i ruszamy. Po wejściu na szlaku naszej wędrówki wyrasta olbrzymie święte drzewo Majów Cebui , 70 m wysokości robi wrażenie , piękne i majestatyczne. Wędrujemy dalej  nasłuchując odgłosów tropikalnego lasu , w końcu jest…. przed nami  roztacza się  widok na Grande Plaza z dwoma bliźniaczymi piramidami . Zwiedzamy kolejne  budowle podziwiając kunszt starożytnych budowniczych , największe jednak wrażenie robi na nas piramida numer 4  mająca 65m wysokości , wspinamy się w górę(nawet Beata której  ze swoim lękiem  wysokości)  , po chwili wiadomo już było, że warto , przed nami  rozpostarł się wspaniały widok .  Z oceanu dżungli  niczym wyspy wynurzają się  szczyty kolejnych piramid. Przez jakiś czas siedząc na szczycie staramy się jak najwięcej  zachować w naszej pamięci. Wracamy  bo przed nami jeszcze  280 km drogi  do Rio Dulce. Po drodze robimy małe zakupy takos , naczos  i maczetos.  Miasteczko okazuje się  małym i cichym  pomijając to , że przez jedyną ulicę jaka tu jest, przejeżdża 10 tirów na minutę w dodatku pod górę, aby czuć klimat tego miejsca lokujemy się w hotelu przy samej drodze . Znowu udało się pokonać kolejny etap naszej podróży idziemy na miasto w poszukiwaniu przygód a konkretnie zupy , bierzemy zupę z owoców  morza , podczas oczekiwania kucharka kilkukrotnie wychodziła do pobliskich straganów po kolejne produkty , zaczęliśmy się bać , zwłaszcza po ostatniej nie udanej do końca kolacji , rezultat jednak przerósł mocno nasze oczekiwania na stół wwędrowały olbrzymie talerze  z których wystawały olbrzymie kraby , krewetki a nawet cała ryba  palce lizać  radości nie było końca łącznie z fotami przy zastawionym po brzegi stole. Powrót do hotelu i zebranie całej redakcji na dywaniku  u naczelnego , na którym mają być omówione obchody urodzin naszego redakcyjnego kolegi Dariusza ,  padło wiele słów i obietnic  zwłaszcza ze strony żony redaktora Dariusza. Nie możemy się doczekać aby skrócić czas oczekiwania idziemy spać.

2013-03-14 09.41.42

Święte drzewo kolos a pod nim my mróweczki

DSC03583Rośliny jak ze sklepu od Żulickiego tylko 100 razy większe

DSC03689

Przez tysiąc lat piramidy  pochłonoł las tropikalny

IMG_1186Trzeba się nachodzis aby je odnaleźc

IMG_1256Najlepiej się to robi z najwyższej z nich.

IMG_1287

A może popatrzeć na nie z innej perspektywy

DSC03780Liany wiją się we wszystkie strony

DSC03596Tarzan  przelciał nad nami chwytając się lian

DSC03777W dżungi drzewa mają konkretny rozmiar

IMG_1213Po piramidach chodziliśmy gęsiego

DSC03749Każda piramida coraz piękniejsza

IMG_1200

Jak ci Majowie wchodzili po tych schodach , przydała by się winda.

DSC03772

Majowie chcieli dosięgnąć gwiazd i być bliżej swoich bogów

DSC03667Nie jest to puma ale zawsze coś

IMG_1336Pająki jadły nam z ręki ,  przyjemne zwierzątko

DSC03732Dziwne kury chodziły po całej dżunglii

Categories: Ameryka Środkowa 2013, Dziennik z wyprawy | 4 Komentarze

Zobacz wpisy

4 thoughts on “Z Belize do Gwatemali

  1. Z.H

    Do Basi – kochanie wiem, że spóźnione ale najserdeczniejsze życzenia dla Ciebie – całuski Pa
    Z.H

  2. Maciej

    Wojtek prosił o pilny kontakt (dotyczy targow) zdjecia super ! u nas wszystko ok ! pozdrawiamy

  3. Justynka

    Tylko nie przywieźcie tego ochydnego pająka w plecaku!:) Pozdrawiam całą ekipę!:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: