Nie chcę się powtarzać ale znowu wszystko się udało , plan zrealizowany w 150% i szczęśliwie dotarliśmy do domu. Myślę że udało nam się w naszym blogu wyłuskać z całej wyprawy to co najlepsze i opisać w kilku słowach , a także pokazać na paru zdjęciach . Cieszymy się że ktoś w ogóle to czytał , a może nawet nasze przygody zachęcą parę osób do podróżowania w ten sposób. Przepraszamy że nie zawsze odpowiadamy na wasze komentarze lecz albo nie ma czasu , albo nie ma dostępu do sieci , jedno możemy zagwarantować , że wszystkie wpisy czytamy i bardzo się cieszymy bo komentując jest tak jak byście z nami podróżowali mimo że wirtualnie . Czytaj dalej
Monthly Archives: Listopad 2013
Huurrrra !!! Jesteśmy w domu
Wszędzie dobrze ale w… BANGKOKU najlepiej
Zbiórka przed hotelem o 6 rano, pakujemy się w małego busika i wyjeżdżamy w stronę granicy z Tajlandią , zadanie na dziś to pokonać 700 kilometrów dzielących nas od Bangkoku , a właściwie to od Damnoen Saduak, czyli pływającego targu. Droga najpierw całkiem przyzwoita, wkrótce osiąga kambodżański standard , ok 160 kilometrów pokonujemy w 4,5 godziny, przejeżdżając przez T A K I E dziury, że czasem strach się bać , jedziemy w stronę Koh Khong , pokonując góry o jakże pięknie brzmiących nazwach Kardamonowe i Słoniowe , mijając po drodze znaki ostrzegające przed zderzeniem ze …..słoniem. NA granicy jak to na granicy, plecaki na plecy, formalności wyjazdowe, plecaki na plecy – formalności wjazdowe – kontrola bagaży – oj dużo ryzykowali – my sami boimy się do nich zaglądać, jeszcze tylko kilka przekleństw rzuconych w stronę „malarza”, który nie zdając sobie z tego sprawy wymalował dodatkowe wzorki (świeżo malowana ławka) olejnicą na plecakach Kamili i Basi…i jesteśmy w Tajlandii. Czytaj dalej

Filipiny
Najnowsze komentarze