Jak można zaobserwować na mapie przemieszczamy się dosyć intensywnie. Po nocy spędzonej w pociągu , gdzie rano serwowano nam śniadanie do łóżka ruszamy dalej wykorzystując różne środki transportu ,trochę TukTukiem, trochę na własnych nogach, jeszcze kawałeczek minibusem, przekazywani z rąk do rąk , prowadzeni przez tajną laotańską przewodniczkę ,dając zarobić wszystkim po drodze , robimy wszystko by w końcu postawić nasze stopy w Laosie. Stolica Vientiane powitała nas transparentami jako delegatów 13 go sympozjum gospodarczego Azja-Europa. Czego to człowiek się dowiaduje o sobie, że jest politycznym VIP-em. Trochę gorąco w tej sennej stolicy małego azjatyckiego państewka. Czytaj dalej
Dalej w drogę…
Wieczorkiem w Bangkoku…
Wieczorkiem, pierwszego dnia naszej cudownej wyprawy, po kolacji zaszyliśmy się w pokoju Basi i Waldusia w celu sympatycznego rozluźnienia atmosfery… i tak drink po drinku robiło się coraz bardziej miło, chłopcy zaczęli grać w karty… a my dziewczyny uderzyłyśmy na najbardziej rozrywkową jak się póżniej okazało ulicę w mieście. Khaosan knajpka przy knajpce, sklep przy sklepiku i wszechobecne stoiska ze smacznym jedzonkiem. Nieopodal naszego hotelu znajdują się dwa lokale z których uderzała muzyka, ruszyłyśmy więc w tany co trochę zmieniając towarzystwo do zabawy… nagle pojawili się nasi panowie Marek i Jacek bo Walduś, odpadł… po intensywnej grze w karty, dlatego też nie pamięta jak zakończył się sobotni wieczór…
W niedzielny poranek wszyscy spotkaliśmy się na śniadanku w naszej hotelowej kafejce. Potem krótkie zakupy i dalej tuk tukiem (tuk tuk -miejscowy środek transportu, skrzyżowanie skutera z rikszą) pojechaliśmy zwiedzać Bangkok. Czytaj dalej
Lecieliśmy,Lecieliśmy,Lecieliśmy,Lecieliśmy,Lecieliśmy……
Lecieliśmy,lecieliśmy….i dolecieliśmy!!! Obolali cali ale szczęśliwi…nareszcie w Bangkoku!!! Po wyjściu z lotniska uderzył nas 30st upał… Podróż do hotelu upłynęła nam w luksusowej TAXI (Waldi jechał w luku bagażowym, przywalony plecakami)… Nie uwierzycie taksówka osobowa 5 miejsc a my w szóstkę+kierowca i sześć naszych plecaków+35 km..ale jak tanio i zostało na makaron!!!Mieszkamy na Khaosan w Palace Hotel cokolowiek to znaczy po tajsku?Hotel ma basen i kilka innych atrakcji np. sniadanie rozpoczyna się o 7.00 a kończy… o 15.00 Czytaj dalej
Przygoda rozpoczęta !!!
Jest 2.11.2012 testujemy fińskie linie lotnicze FINNAIR … humory dopisują…jak to zwykle po coli.Na lunch mają podawać stek z renifera z mikołajowego orszaku… prezenty na Boże Narodzenie będą trochę spóźnione!!! Czekamy na przerzut do Bangkoku… Czytaj dalej
Szczęśliwej drogi już czas…
Nadszedł długo oczekiwany dzień… Kierunek Bangkok tam zaczynamy swoją azjatycką przygodę. Żyć i cieszyć się chwilą ,oto nasze motto . Od jutra nasze problemy sprowadzać się będą do kilku pytań : Gdzie będziemy spać? Co będziemy jeść? Gdzie jedziemy dalej i co tam możemy zobaczyć? Ruszamy z Berlina przez Helsinki do Bangkoku , razem do pokonania mamy ok 9 tyś. kilometrów . I to byłoby na tyle.
Do zobaczenia już wkrótce.
Tak ! Tak ! To już 6 dni do wyjazdu .
Jeszcze parę spraw do załatwienia , ale większość dopięta na ostatni guzik. Wszystkich prześladuje myśl co zabrać ze sobą i jak to zapakować , nasz cel to plecak ok15kg i 3-4 kg plecak podręczny. Koto widział szafę kobiety wie , że to właśnie dla nich będzie nie lada wyzwanie ,wybrać tylko 3 ulubione bluzeczki i 2 pary butów , a tak na poważnie to do pakowania trzeba podejść z dystansem bo zawsze będzie można cos kupić po drodze i od razu robi się lepiej. Czytaj dalej
Przygotowania ? Przygotowania ? Przygotowania !!!
Do wyjazdu 12 dni !!!
Jak ten czas szybko biegnie , dopiero co do wyjazdu było pół roku a już zostało 12 dni. Przygotowania idą całą parą , Blog prawie gotowy, jeszcze tylko trochę trzeba go dopieścić. Mamy nadzieję że będzie lepiej działał niż ostatnio i sprzęt nie zawiedzie.
Do zobaczenia wkrótce ……

Filipiny
Najnowsze komentarze