Zbiórka przed hotelem o 6 rano, pakujemy się w małego busika i wyjeżdżamy w stronę granicy z Tajlandią , zadanie na dziś to pokonać 700 kilometrów dzielących nas od Bangkoku , a właściwie to od Damnoen Saduak, czyli pływającego targu. Droga najpierw całkiem przyzwoita, wkrótce osiąga kambodżański standard , ok 160 kilometrów pokonujemy w 4,5 godziny, przejeżdżając przez T A K I E dziury, że czasem strach się bać , jedziemy w stronę Koh Khong , pokonując góry o jakże pięknie brzmiących nazwach Kardamonowe i Słoniowe , mijając po drodze znaki ostrzegające przed zderzeniem ze …..słoniem. NA granicy jak to na granicy, plecaki na plecy, formalności wyjazdowe, plecaki na plecy – formalności wjazdowe – kontrola bagaży – oj dużo ryzykowali – my sami boimy się do nich zaglądać, jeszcze tylko kilka przekleństw rzuconych w stronę „malarza”, który nie zdając sobie z tego sprawy wymalował dodatkowe wzorki (świeżo malowana ławka) olejnicą na plecakach Kamili i Basi…i jesteśmy w Tajlandii. Czytaj dalej
Daily Archives: 1 listopada 2013
Wszędzie dobrze ale w… BANGKOKU najlepiej
Categories: Azja - Złoty Trójkąt 2013, Dziennik z wyprawy
2 Komentarze

Filipiny
Najnowsze komentarze