Klapki Mariana, czyli w drodze do Myawadi

OLYMPUS DIGITAL CAMERACoraz  bliżej  do  daty naszego  lotu , pora więc  wracać do  Bangkoku. Dzień od  samego  rana  zaczyna  się  pechowo , zrywamy  się  po  piątej , bo o szóstej ma po nas podjechać minibus , załatwiony  przez  recepcje  ,którym  mamy  dotrzeć do  granicy z  Tajlandią. Czekamy 10,20  minut , nic , okazuję się ,że nasz  kierowca  chyba  zaspał i  dociera  po  nas dopiero  ok  siódmej. Minibusik , okazuje się bardzo wysłużoną toyotą , kierowca zaś mistrzem  kierownicy. Najpierw , jedzie sobie  tu  i  tam  , załatwiając różne  sprawy , później jedzie  tak  , że tętno nam  wzrasta do  160 , a  nogi  mało co  nie  wypchną blach , bo  instynktownie  hamujemy  za niego. Jedziemy , powoli  przyzwyczajając się  do  szalonego  stylu  jazdy  ,nawet  pojawiające  się  olbrzymie  dziury i  wąskość trasy  nie  przeszkadza  naszemu kierowcy wymijać wszystkich  i  wszystkiego. Ostatnie 50  kilometrów drogi pnie  się serpentynami przez  góry , trasa  przyklejona do  zboczy , jest  niezwykła malownicza , ale  też trudno  nazwać  ją  drogą , resztki  asfaltu i   gigantyczne  dziury , niezwykłe  jest  to  , że  ruch  odbywa  się  każdego dnia  w  inną  stronę , dziś  można jechać  w  stronę  Myadawi. Czytaj dalej

Categories: Birma 2015, Dziennik z wyprawy | 1 komentarz

Hpa An Jaskinie i Skutery

OLYMPUS DIGITAL CAMERAPo korekcie  planów , zostajemy  na  cały  dzień w Hpa  An ,  wypożyczamy  sobie skutery, i  korzystając  z  otrzymanej na  recepcji mapki , ruszamy  wokół miasta. Słynie  ono  z wielu  pięknych wydrążonych w  skałach olbrzymich  jaskiń. Zanim jednak ruszymy ,musimy  zatankować  nasze  rumaki , co  okazuje  się  zadaniem  niełatwym , bo  wskazana przez naszą recepcjonistkę stacja , znajduję  się na  zapleczu starego  domu , trudno więc ją znaleźć ,  benzynę  leją  nam  z  konewki , cóż co  kraj  to  obyczaj. Jedziemy , po  drodze  mijając oczywiście  ze  trzy  w  miarę normalne  stacje . Najpierw  odwiedzamy  Kyat  Ka Lat , malowniczo  położona  na maleńkiej wysepce na jeziorze , urzeka  prostotą, do  wyspy prowadzi  drewniany pomost , jest  trochę ludzi. Kolejny  raz  możemy się  poczuć jak  gwiazdy  telewizyjne, co  chwilę  jesteśmy  proszę  o  pozowanie  do  zdjęć, robiąc  chyba  za główną atrakcje  pagody. Kolej  na  szczyt  Zwe Ka Bin , szybko  zniechęcamy  się wizją  dwugodzinnej  wspinaczki , dodatkowo , Jacek „łapie  gumę”, w  stopę  wbija  mu  się  zardzewiała  pineska , chyba  nie  musiał  się  tak  poświęcać , żeby   Marek  odpuścił nam  wspinaczkę . Czytaj dalej

Categories: Birma 2015, Dziennik z wyprawy | Dodaj komentarz

Burima… burima…burima…

OLYMPUS DIGITAL CAMERACiężko  pozbierać  się  tak  wcześnie  rano , ale  nikt nie  obiecywał  , że będzie łatwo. Już  o  5.30 jesteśmy na  głównym dworcu  kolejowym stolicy . Przy  zakupie biletów  mały  szok , za  6  biletów płacimy 3600 kyat (coś  ok 3,5$) klasa  wybrana  przez  Marka , to  ordinary , czyli  podstawowa , bo  ma  być  przecież przygoda . Drugi  szok , tragarze dworcowi  chcą za  swoją wymuszoną  zresztą usługę , równowartość naszych  biletów , po gorącej dyskusji kończy się  na  dolarze. Szósta na zegarze , gwizdki , machanie  chorągiewkami i ruszamy powoli , dostojnie , jak  żółw ociężale… .Siedzimy  na  drewnianych  ławeczkach , klima nastawiona na full , czyli wszystkie okna otwarte  na  maksa , co chwilę podskakujemy 20 cm do  góry i  20  cm  w  bok , trzęsie niemiłosiernie , jak gdyby każdy wagon jechał innym torem. Mijamy stare , zapuszczone  blokowiska , wzdłuż  torów mnóstwo drewnianych  „chatek”, góry śmieci. Wyjeżdżamy poza Yongun , wokół tereny rolnicze spalone gorącym słońcem pola , gdzie nie gdzie tylko zielone pola  ryżowe , widocznie udaje  się  je  nawadniać z  jakiegoś  źródła , na polach  trwają intensywne  prace , widać dużo wozów zaprzęgniętych w  woły. Po dwóch godzinach , jesteśmy w Bago. Robimy  tu  kilku  godzinną przerwę  na  zwiedzanie … oczywiście  kolejnych  pagód. Jednak  główny nasz  cel  to  klasztor , gdzie o 11 rano , każdego  dnia do wspólnego śniadania zasiada 400  mnichów.   Czytaj dalej

Categories: Birma 2015, Dziennik z wyprawy | 1 komentarz

Z Wizytą w Stolicy

OLYMPUS DIGITAL CAMERAKilka   dni  spędzonych  nad  morzem  minęło szybko ,dla  porządku  trzeba  tylko  odnotować  , że Beatę i Jacka  chciały zjeść szczury , a dokładniej  ich  plecaki  , gdzie  nieopatrznie  pozostawili  nasze żelazne  zapasy  żywności , zapasy  trafiły  do  kosza , a w  plecakach  pojawiło  się  kilka  dziur , teraz  już mają swoją historię. W środę popołudniu wyruszamy  autobusikiem  do Pethein , przerzucają  nas  szybko i  późnym  wieczorem  trafiamy  do Agga Youth Hotel w Yongun . Nasz hotelik  położony  jest  na  skraju  chińskiej  dzielnicy . Gęsta , kilkupiętrowa zabudowa , pomiędzy przecznicami  ulic  piętrzą się  stosy  śmieci, kolejne  uliczki mają  swoja specjalizacje , są  więc owocowe , tekstylne , żelazne , barowe , fryzjerskie itd. Wszędzie  tłoczą  się  ludzie , jest  ich  tu  ponoć  ponad  5 milionów , odrapane  fasady , rozlatujące  się  tynki , dziury  w  chodnikach , w  które można  schować  się  z  przysłowiową  głową i zalegające wszędzie   stosy  śmieci , dużo  wałęsających  się  bezdomnych  psów.  W  powietrzu  zaś mieszają się  zapachy , różne  , czasami po prostu  nos  urywa. Czytaj dalej

Categories: Birma 2015, Dziennik z wyprawy | Dodaj komentarz

W Stronę Morza

OLYMPUS DIGITAL CAMERANoc  minęła szybko, jedziemy  dość komfortowym  autobusem, trzy siedzenia  w  rzędzie, prawie  kładzione  fotele, o 6 rano docieramy do  byłej  stolicy  Myanmar. Dworzec  Aung Mingalar położony  jest  na  obrzeżach  Yangun . Łapiemy  więc ,po  krótkich  negocjacjach  taksówki ,by  dotrzeć  do dworca HlaingThar  Yar, z  którego  wyruszają  autobusy  na  wybrzeże, taksówki  gubią  się  ,przeżywamy chwile  niepokoju, szczęśliwie  znów  jesteśmy  w  komplecie i szybko  przerzucamy  plecaki  do  autobusu i jedziemy sześć godzin, tym razem  nie jest  za  komfortowo, siedzimy  na  końcu, gorąco silnika gotuje nam  prawie (tym  co  mają) jajka. Kilometr  ciągnie  się  za  kilometrem, droga  -choć trudno  to  coś do  końca tak  określić, wije  się  poprzez  spalone  słońcem pustkowia. Kręci serpentynami przez  nagle  wyrosłe wzgórza. Czytaj dalej

Categories: Birma 2015, Dziennik z wyprawy | 2 komentarzy

Magiczne Jezioro

OLYMPUS DIGITAL CAMERAJezioro Inle , to  drugie  pod  względem wielkości jezioro Mjanma,,ma 22 km długości,11 szerokości,jest bardzo  płytkie, ze wszystkich stron otoczone górami,położenie  na  ok 800 mnpm , sprawia że noce i poranki  mogą  tu   być zimne,wokół jeziora i na jeziorze mieszka ok 70 tysięcy ludzi. Rano Aye Ko wraz  z  wujem, czekają na  nas przy hotelowym pomoście. Słońce dopiero  wstaje, chłód poranka i  pęd  powietrza sprawia , że opatulamy  się  w  koce znajdujące się na łódce. Na wodach  kanału trwa  już  duży  ruch, mało  jest  jeszcze tylko  łodzi  z turystami. Kończy  się  kilkukilometrowy kanał prowadzący  do  jeziora i  dopływamy  do  tradycyjnie  ubranych rybaków-artystów ,którzy  pozują turystom  do  zdjęć. Jesteśmy  sami  więc starają  się  nas  zaciekawić, pokazują złowione  ryby, kosze –saki,  kilka  ostatnich  zdjęć i  płyniemy  w  stronę  miejscowości Kaung Daing. Czytaj dalej

Categories: Birma 2015, Dziennik z wyprawy | 5 komentarzy

Inle Lake łodzią i rowerem

DSC08523Rano!  Pakujemy  się  do  pickupa ,plecaki  na dach .Objeżdżamy  teren Bagan zbierając kolejnych  turystów podobnie  jak  my  ruszających  w  stronę jeziora Inle. Robi się  cokolwiek  ciasno więc kulimy  się  starając  zająć jak  najmniej  miejsca. W  końcu  po  godzinie  docieramy  do  dworca ,przepakowujemy  się . Autobus  warcząc i  sapiąć cierpliwie  pnie  się  przez  serpentyny  dróg. Po  ośmiu  godzinach  docieramy  do  Nyaungshwe. Miasteczko  połączone  kanałem z  Inle jest główną  bazą wypadową  nad  jezioro. Zakwaterowujemy się w hoteliku Quinn Inn ,przy  samym kanale. Mnóstwo  długich  łódek ,długie  promienie  zachodzącego  słońca, widok  niczym w Wenecji. Czytaj dalej

Categories: Birma 2015, Dziennik z wyprawy | 2 komentarzy

Bagan… kraina pagód

DSC08423Po  pięciu  godzinach jazdy autobusem, docieramy do miejsca  magicznego. Miejsca , które  jest  pierwszym  obowiązkowym  punktem  nawet  najkrótszej  wizyty  w  Birmie. Na rozległej  równinie  Irawadi pomiędzy  XI-XIII powstało ok. 12 tys. świątyń. Historia świątyń związana  jest  z  królem Anawrahta. Zbudowane  z  drewna, piaskowca  i  cegły głosiły  chwałę nowo  przyjętej  religii- buddyzmu. Do  naszych  czasów dotrwało  ok.  2,5  tysiąca tych  stworzonych przede  wszystkim  z  cegieł. Zlokalizowane  na  ok.  40  km  kwadratowych  sprawiają   niesamowite  wrażenie. Wyobrażcie  sobie ,że zgromadzono  w  jednym  miejscu kościoły i  kapliczki z  połowy  Polski. Czytaj dalej

Categories: Birma 2015, Dziennik z wyprawy | 9 komentarzy

Mandalay i cztery stolice

DSC08389Birma a może Myanmar, bo taka nazwa też występuje , jeszcze kilka lat temu był dla nas egzotycznym marzeniem a teraz stoimy w kolejce do odprawy w Mandalay . Po przejściu kilku punktów kontrolnych stoimy na birmańskiej ziemi . Birma jeszcze rok temu była dostępna tylko drogą lotniczą a dzisiaj można też pokonać granicę lądem i to w czterech miejscach. Zmiany w Birmie zachodzą tak szybko , że jest to widoczne na każdym kroku , czy to dobre  ???  Zachodnia cywilizacja  wkracza milowymi krokami niosąc ze sobą dużo dobra  ale też i zła któremu ciężko będzie się oprzeć ludziom , którzy mają inne priorytety , uczucia i oczekiwania. Moim zdaniem jest to nieuniknione  a historia oceni to za jakiś czas. To by było na tyle co do birmańskiej teraźniejszości a może już przeszłości. Wracając do nas  to po wyjściu z lotniska kierujemy się do hotelu,  który wyjątkowo wcześniej zarezerwowaliśmy. Czytaj dalej

Categories: Dziennik z wyprawy | 2 komentarzy

Kolejna przygoda rozpoczęta !!!

OLYMPUS DIGITAL CAMERANasza podróż zaczęła  się  jak zwykle  od  dotarcia do  lotniska  w  Berlinie . Nasz wysłużony bus szczęśliwie dowozi nas na parking nieopodal lotniska  ,plecaki na plecy i już czekamy w kolejce do odprawy. Lot mamy do Bangkoku z międzylądowaniem w Abu Dabi . Wszystko przebiega  bardzo  sprawnie, jesteśmy na miejscu , kolejna wiza  w paszportach i po chwili mkniemy  taksówkami  na Khao San . Pani w recepcji hotelu D&D  rozpaczliwie wolno wprowadza nasze dane , za nic  mając nasze  błagalne  miny, zmęczenie. Upalne  powietrze wysysa z nas resztki sił, pomimo że jest  20-sta a termometry  wskazują  32 stopnie. Czytaj dalej

Categories: Birma 2015, Dziennik z wyprawy | 12 komentarzy

Blog na WordPress.com. The Adventure Journal Theme.

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 115 obserwujących.