W Stronę Morza

OLYMPUS DIGITAL CAMERANoc  minęła szybko, jedziemy  dość komfortowym  autobusem, trzy siedzenia  w  rzędzie, prawie  kładzione  fotele, o 6 rano docieramy do  byłej  stolicy  Myanmar. Dworzec  Aung Mingalar położony  jest  na  obrzeżach  Yangun . Łapiemy  więc ,po  krótkich  negocjacjach  taksówki ,by  dotrzeć  do dworca HlaingThar  Yar, z  którego  wyruszają  autobusy  na  wybrzeże, taksówki  gubią  się  ,przeżywamy chwile  niepokoju, szczęśliwie  znów  jesteśmy  w  komplecie i szybko  przerzucamy  plecaki  do  autobusu i jedziemy sześć godzin, tym razem  nie jest  za  komfortowo, siedzimy  na  końcu, gorąco silnika gotuje nam  prawie (tym  co  mają) jajka. Kilometr  ciągnie  się  za  kilometrem, droga  -choć trudno  to  coś do  końca tak  określić, wije  się  poprzez  spalone  słońcem pustkowia. Kręci serpentynami przez  nagle  wyrosłe wzgórza. Czytaj dalej

Categories: Birma 2015, Dziennik z wyprawy | Dodaj komentarz

Magiczne Jezioro

OLYMPUS DIGITAL CAMERAJezioro Inle , to  drugie  pod  względem wielkości jezioro Mjanma,,ma 22 km długości,11 szerokości,jest bardzo  płytkie, ze wszystkich stron otoczone górami,położenie  na  ok 800 mnpm , sprawia że noce i poranki  mogą  tu   być zimne,wokół jeziora i na jeziorze mieszka ok 70 tysięcy ludzi. Rano Aye Ko wraz  z  wujem, czekają na  nas przy hotelowym pomoście. Słońce dopiero  wstaje, chłód poranka i  pęd  powietrza sprawia , że opatulamy  się  w  koce znajdujące się na łódce. Na wodach  kanału trwa  już  duży  ruch, mało  jest  jeszcze tylko  łodzi  z turystami. Kończy  się  kilkukilometrowy kanał prowadzący  do  jeziora i  dopływamy  do  tradycyjnie  ubranych rybaków-artystów ,którzy  pozują turystom  do  zdjęć. Jesteśmy  sami  więc starają  się  nas  zaciekawić, pokazują złowione  ryby, kosze –saki,  kilka  ostatnich  zdjęć i  płyniemy  w  stronę  miejscowości Kaung Daing. Czytaj dalej

Categories: Birma 2015, Dziennik z wyprawy | 5 komentarzy

Inle Lake łodzią i rowerem

DSC08523Rano!  Pakujemy  się  do  pickupa ,plecaki  na dach .Objeżdżamy  teren Bagan zbierając kolejnych  turystów podobnie  jak  my  ruszających  w  stronę jeziora Inle. Robi się  cokolwiek  ciasno więc kulimy  się  starając  zająć jak  najmniej  miejsca. W  końcu  po  godzinie  docieramy  do  dworca ,przepakowujemy  się . Autobus  warcząc i  sapiąć cierpliwie  pnie  się  przez  serpentyny  dróg. Po  ośmiu  godzinach  docieramy  do  Nyaungshwe. Miasteczko  połączone  kanałem z  Inle jest główną  bazą wypadową  nad  jezioro. Zakwaterowujemy się w hoteliku Quinn Inn ,przy  samym kanale. Mnóstwo  długich  łódek ,długie  promienie  zachodzącego  słońca, widok  niczym w Wenecji. Czytaj dalej

Categories: Birma 2015, Dziennik z wyprawy | 2 komentarzy

Bagan… kraina pagód

DSC08423Po  pięciu  godzinach jazdy autobusem, docieramy do miejsca  magicznego. Miejsca , które  jest  pierwszym  obowiązkowym  punktem  nawet  najkrótszej  wizyty  w  Birmie. Na rozległej  równinie  Irawadi pomiędzy  XI-XIII powstało ok. 12 tys. świątyń. Historia świątyń związana  jest  z  królem Anawrahta. Zbudowane  z  drewna, piaskowca  i  cegły głosiły  chwałę nowo  przyjętej  religii- buddyzmu. Do  naszych  czasów dotrwało  ok.  2,5  tysiąca tych  stworzonych przede  wszystkim  z  cegieł. Zlokalizowane  na  ok.  40  km  kwadratowych  sprawiają   niesamowite  wrażenie. Wyobrażcie  sobie ,że zgromadzono  w  jednym  miejscu kościoły i  kapliczki z  połowy  Polski. Czytaj dalej

Categories: Birma 2015, Dziennik z wyprawy | 9 komentarzy

Mandalay i cztery stolice

DSC08389Birma a może Myanmar, bo taka nazwa też występuje , jeszcze kilka lat temu był dla nas egzotycznym marzeniem a teraz stoimy w kolejce do odprawy w Mandalay . Po przejściu kilku punktów kontrolnych stoimy na birmańskiej ziemi . Birma jeszcze rok temu była dostępna tylko drogą lotniczą a dzisiaj można też pokonać granicę lądem i to w czterech miejscach. Zmiany w Birmie zachodzą tak szybko , że jest to widoczne na każdym kroku , czy to dobre  ???  Zachodnia cywilizacja  wkracza milowymi krokami niosąc ze sobą dużo dobra  ale też i zła któremu ciężko będzie się oprzeć ludziom , którzy mają inne priorytety , uczucia i oczekiwania. Moim zdaniem jest to nieuniknione  a historia oceni to za jakiś czas. To by było na tyle co do birmańskiej teraźniejszości a może już przeszłości. Wracając do nas  to po wyjściu z lotniska kierujemy się do hotelu,  który wyjątkowo wcześniej zarezerwowaliśmy. Czytaj dalej

Categories: Dziennik z wyprawy | 2 komentarzy

Kolejna przygoda rozpoczęta !!!

OLYMPUS DIGITAL CAMERANasza podróż zaczęła  się  jak zwykle  od  dotarcia do  lotniska  w  Berlinie . Nasz wysłużony bus szczęśliwie dowozi nas na parking nieopodal lotniska  ,plecaki na plecy i już czekamy w kolejce do odprawy. Lot mamy do Bangkoku z międzylądowaniem w Abu Dabi . Wszystko przebiega  bardzo  sprawnie, jesteśmy na miejscu , kolejna wiza  w paszportach i po chwili mkniemy  taksówkami  na Khao San . Pani w recepcji hotelu D&D  rozpaczliwie wolno wprowadza nasze dane , za nic  mając nasze  błagalne  miny, zmęczenie. Upalne  powietrze wysysa z nas resztki sił, pomimo że jest  20-sta a termometry  wskazują  32 stopnie. Czytaj dalej

Categories: Birma 2015, Dziennik z wyprawy | 12 komentarzy

W drodze do domu :-)

OLYMPUS DIGITAL CAMERASzybko minęły trzy tygodnie naszego wyjazdu, pokonaliśmy ok 2000 kilometrów  autobusami, pewnie z dwieście taksówkami, kilkanaście na własnych nogach, odbyliśmy 14 przelotów samolotowych( tak naprawdę jeden mniej, ale poco kusić los), pływaliśmy pirogami i promai , jechaliśmy ekwadorską koleją. Choć prognozy nie były optymistyczne , towarzyszyło nam prawie cały czas słońce, powodując , ze co nie którzy dwa razy zmienili skórę(nie mylić ze zmianą charakteru), towarzyszyły nam też dobre humory, pomagając przetrwać czasami naprawdę trudne chwile i jeszcze raz Czytaj dalej

Categories: Ameryka Środkowa 2014 - Ekwador,Kolumbia, Dziennik z wyprawy | Dodaj komentarz

Taganga, czas leniuchowania, krótki , naprawdę krótki blog

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOd dwóch dni nic nie robimy , smażymy się na plaży, schładzamy w falach morza  karaibskiego, pijemy miejscowe piwko Columbiana, zajadamy  pysznymi owocami morza, ……i bardzo , bardzo do Was tęsknimy. Czytaj dalej

Categories: Ameryka Środkowa 2014 - Ekwador,Kolumbia, Dziennik z wyprawy | Dodaj komentarz

Tysiąc Zakrętów do Cali

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Wrzucamy spakowane jeszcze wieczorem plecaki do taxi  i już o 6  rano ruszmy w stronę dworca autobusowego w Luacatanga .Rozpoczyna się jeden z trudniejszych momentów naszej wyprawy, najpierw pokonujemy  w kilka godzin drogę do kolumbijskiej granicy, samo jej  przekraczanie nie nastarcza zbytnich trudności, plecaki na plecy   i do przodu, najpierw zabierają nam po stronie ekwadorskiej żółte karteczki (dostaliśmy  je wjeżdżając , kiedy to było?!) i  pieczątkują paszporty , przechodzimy dwieście metrów i meldujemy się  przy okienkach  graniczników kolumbijskich, pieczątki , i   …….to  już wszystko.Zostawiamy plecaki w masakrycznym hosteliku w Ipiales, i jedziemy zobaczyć nieodległe Sanktuarium Las Lajas, miejsce kultu maryjnego, niezwykle popularne w całej Ameryce południowej, taka nasza madonna z Częstochowy.Sam ołtarz wkomponowany jest w skalę na której dokonywały się objawienia, do ołtarza dobudowano niezwykły kościół  na moście zawieszonym nad głębokim kanionem, wzdłuż drogi prowadzącej do świątyni, na skałach umocowano setki tabliczek  z podziękowaniami za uzdrowienia i opiekę miłosiernej  Marii, Oczywiście  wokół kwitnie również  różnego rodzaju biznes, skutecznie pomagając utrudzonym turystą pozbyć się zgromadzonych  pieniędzy. Czytaj dalej

Categories: Ameryka Środkowa 2014 - Ekwador,Kolumbia, Dziennik z wyprawy | Dodaj komentarz

Nosem diabła El Nariz del Diablo , Vulcano Cotopaxi

OLYMPUS DIGITAL CAMERARankiem pobudka, …..ktory to już raz skoro świt , o 7-mej mamy do odbioru bilety na pociąg do miejscowości Simbambe, trasa wykorzystywana przede wszystkim turystycznie, prowadzi bajecznym, krętym szlakiem, dając nam możliwość podziwiania cudownych krajobrazów centralnej Sierry, podróżują z nami niezwykłe Seniority z Guayaquil, wyposażone w przenośną kolumne rozkręcają zabawę w calym wagonie, po chwili orientujemy się że jesteśmy na imprezie urodzinowej, dziewczyny porywają nas wszystkich do tańca, dając nieźle czadu, urodzinowy tort smakuje wybornie i muszę jeszcze tylko dodać -dla porządku……. że seniora będąca w wieku swoich koleżanek obchodziła …..74 urodziny.Zabawa zresztą dopiero się zaczyna ,na końcowej stacji czeka na nas grupa indian prezentująca lokalne tańce, ubrani w tradycyjne stroje, pięknie wyrażają w tańcu opowieść o prostocie i trudach ich życia. …by po chwili porwać nas do tańca, Marka duzy nos wpadł chyba w oko jednej indiance , bo mu nie odpuszcza i ciagnie do każdego tańca, Jacek formuje wesolego tanecznego węża i już cały plac jest nasz. Czytaj dalej

Categories: Ameryka Środkowa 2014 - Ekwador,Kolumbia, Dziennik z wyprawy | 4 komentarzy

Blog na WordPress.com. The Adventure Journal Theme.

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 87 obserwujących.